|
"Ugryzła zatem jabłko / Co z tego?"- pyta Rahel Kaplan. "Ugryzła je
swoimi pięknymi, silnymi / kobiecymi zębami / i smakowała je na swoim
pięknym / czerwonym kobiecym języku / i podała je swojemu pięknemu /
życzącemu sobie tego mężczyźnie kobiety / Co z tego? / Co z tego? /
Była głodna / Chciała w inny sposób"- tak kończy Kaplan swoją opowieść
o tym, gdzie prawdopodobnie usytuowany był Eden. Wiedza o Ogrodzie Edenu
przekazana przez Księgę Rodzaju, służy Kaplan za punkt odniesienia do
opowiedzenia swojej własnej historii, przedstawienia wyników swoich
przemyśleń, dla których stanowiła ona punkt wyjścia i, przede wszystkim,
przedefiniowania, co najmniej, zawartej w niej koncepcji kobiety. Przedmiotem
krytyki nie jest bezpośrednio Bóg i ustanowiony przez niego zakaz spożywania,
czy nawet dotykania owoców z drzewa, które znajdowało się w "środku
ogrodu", lecz sama "postawiona na głowie" koncepcja raju jako miejsca,
w którym "kobieta pochodzi od mężczyzny" i gdzie ciekawość "bez problemów
rodzi ból"; miejsca, które w konsekwencji okazuje się być "przeciwieństwem
życia", przeciwieństwem, które "nie jest śmiercią", lecz jest "przeciw
życiu, przeciw kulturze, przeciw więzom". "Opowieść ta jest o winie
i o żalu ludzkim / cierpieniu / a cała reszta to komentarz / Ludzie
wierzą w to, ponieważ łatwiej odczuwać / winę / niż bezradność" - stwierdza
Kaplan. "Nie jest to mój Ogród Edenu / ani moja kraina pokoju i harmonii,
miłości i dobroci / nadstaw drugi policzko-wanie / wszystko będzie wybaczeniem
/ o nie" - to kontekst dla najważniejszego stwierdzenia: "chciała w
inny sposób". Owo "chciała w inny sposób" zdaje się wyrażać przekonanie
o tym, że bieg historii mógłby być zupełnie inny, gdyby nie zaczynała
się ona od Boga mężczyzn i mężczyzny, i nie była przede wszystkim historią
mężczyzn, którzy "nie potrafią sobie wyobrazić, co mają zrobić z życiem",
ponieważ są "tak zajęci umieraniem, duchowo" i, co więcej, "są w tym
tak dobrzy".
Dla Alicji Żebrowskiej wiedza z Księgi Rodzaju stanowiła punkt wyjścia
dla pierwszej wersji jej pracy zatytułowanej Grzech Pierworodny - Domniemany
Projekt Rzeczywistości Wirtualnej. W pracy tej dominującym elementem
było jabłko - zielone jabłko. Film wideo, stanowiący jej część, rozpoczynał
się od sceny przedstawiającej autorkę, która zaczyna jeść zielone jabłko.
We wnętrzu przestrzeni, wydzielonej przez zbudowanej z półprzeźroczystej,
zielonej folii, powierzchnie współśrodkowych cylindrów, świeciła się
mała zielona lampka i unosił się syntetyczny zapach zielonego jabłka.
Na drewnianym stoliku, trzecim elemencie konstytuującym tę pracę, położone
zostały zielone jabłka, do ogonków których doczepione zostały, jak do
palców noworodków, białe karteczki papieru z różnymi na nich napisami.
Po kilku scenach zjadania jabłka następowały, już do samego końca filmu,
sceny, o bardzo słabej ostrości, z aktu seksualnego, którego filmowanie
ograniczone zostało do penisa, sztucznego, lub naturalnego, oraz do
krocza kobiety. Zamontowany we wnętrzu przestrzeni drzewa głośnik
pozwalał słyszeć zdeformowane odgłosy, które towarzyszyły tak doznawanej
przyjemności seksualnej chwilami w sposób nieunikniony brzmiały
one niemalże tak samo jak odgłosy, które towarzyszyły spożywaniu jabłka.
Ciekawość, pozbawiona w tej pracy obawy przed doznaniem bólu czy cierpienia,
zrównana tutaj została z ciekawością poznawczą, o czym przekonać mogły
karteczki przywiązane do jabłek, karteczki, na których zamieszczone
były cytaty w różny sposób odnoszące się do problemu stworzenia, człowieka,
Boga, ducha, natury i świata. Ciekawość poznania przyjemności seksualnej
została pozbawiona też towarzyszącej jej, przynajmniej w wiedzy wyniesionej
z Księgi Rodzaju, hańby, grzeszności i wstydu z jednej strony, z drugiej
natomiast - sama przyjemność seksualna została pozbawiona swojej obwarowanej
licznymi zakazami atrakcyjności i została sprowadzona do roli jednego
z przedmiotów konsumpcji, który sam w sobie może podlegać nudzie i rutynie
używania i zużywania się. Również koncepcja drzewa poznania dobra i
zła, nie jak w przypadku Kaplan - całego Ogrodu, została zakwestionowana
jako nieprawdziwa i sztuczna, przeciw życiu i "postawiona na głowie".
Konsekwencje grzechu pierworodnego zakwestionowano też w tej pracy o
tyle, o ile odnosiły się one do seksu i seksualności, chociaż sama Księga
o tych sprawach, o tyle, o ile mogłyby dotyczyć pierwszych ludzi przed
wygnaniem ich z Raju, nie wypowiada się. "Chciała w inny sposób" odnosiłoby
się w Grzechu Pierworodnym - Domniemanym Projekcie Rzeczywistości Wirtualnej Żebrowskiej, do religijnego uwikłania w kulturze zachodniej seksu i
seksualności człowieka, i innego określenia wobec nich roli kobiety
w szczególności.
W drugiej wersji Grzechu Pierworodnego - Domniemanego Projektu Rzeczywistości
Wirtualnej Żebrowska zachowała w filmie tylko tytuł. Film ten, może
poza jednym - bardzo krótkim ujęciem, nie ma z pierwszym żadnych wizualnych
powiązań.
Grzech Pierworodny... w tej wersji jest filmem wideo, który odnosi się
już nie tylko do samej czynności zerwania i spożycia owocu z zakazanego
drzewa, ale i do słów Boga, które wypowiedział on potem do kobiety:
"Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz
rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on
zaś będzie panował nad tobą". Każde niemal zdjęcie tego filmu przeciwstawia
się temu postanowieniu Boga, każde wyraża zdecydowany i świadomy siebie
i swoich racji sprzeciw obecny w słowach: "o, nie", "chcę w inny sposób".
Pierwszych kilka scen tego filmu odnosi się do pierwszego doświadczenia
erotycznego Żebrowskiej, doznanego i przeżytego podczas zabawy z jej
koleżanką. Wizualizacja tego doświadczenia, a właściwie rekonstrukcja
"miejsca zdarzenia". Dokonana przez dojrzałą kobietę, umożliwia też
odczytanie, przeżytego w związku z nim, konfliktu wewnętrznego pomiędzy
doznaną przyjemnością seksualną z jednej strony, a poczuciem wstydu
nagości i seksu przed wszechobecnym widzem, Bogiem, i jego wszechwidzącym
okiem, a drugiej, przy czym źrenicą tego oka jest w filmie duży guzik,
a jego powiekami - wargi sromowe kobiety. Jako oko, jest to oko sztuczne
i ślepe, pozbawione możliwości widzenia. Dojrzałość, skoncentrowana
na rekonstrukcji doświadczenia, oddaje do dyspozycji "małej dziewczynce"
swoje doświadczenie i umiejętności, co pozwala jej nie tylko na jej
odtworzenie, lecz także zobaczenie przez nią samego miejsca zdarzenia
i tego, co się w nim wydarzyło, bez lęku, strachu czy też poczucia winy
i wstydu.
Zakwestionowanie koncepcji wszechwidzącego oka pozwala uwolnić się od
wstydliwości przed poznawaniem i doświadczaniem swojego ciała. Kolejne
sceny filmu to m.in. wizualna penetracja wnętrza pochwy, przy rozchylonych,
niemalże do granic możliwości udach, demonstracja / rejestracja doznawania
przyjemności seksualnych przy użyciu sztucznego penisa, w tym także
seksu analnego i onanizmu. Pod tym względem film ten realizuje i rozwija
założenia i koncepcje pierwszej wersji Grzechu Pierworodnego(...) Z
drugiej jednak strony, razem z przeplatającymi się z tymi scenami, scenami
z borowinowych zabiegów leczniczych stosowanych przy leczeniu niektórych
schorzeń macicy, przygotowuje do najważniejszych w nim sekwencji - sekwencji
poddających w wątpliwość "postawioną na głowie" koncepcję stworzenia
mężczyzny z prochu ziemi.
Do uterusa wprowadzona zostaje borowina. Odpływają z niego, jak przed
porodem, wody po jego płukaniu. Następnie pojawia się zdjęcie dłoni
ubranej w gumową rękawicę do prac domowych, dłoni, która zasłania krocze
kobiety gestem sztukmistrza szykującego się do wykonania jakiś "czarów",
po czym odsłania się ich "efekt" - przedstawione jako jeden w montażu
- dwa różne porody laleczki Barbie.
Świadomość, czy raczej pamięć świadomości dojrzałej kobiety. Ciało dojrzałej
kobiety stało się polem gry dla świadomości "małej dziewczynki". "Mała
dziewczynka", dzięki dojrzałej kobiecie, otrzymała nieograniczoną niemalże
i nie powstrzymywaną niczym swobodę i wolność dysponowania, poznawania,
cieszenia się i bawienia swoim własnym ciałem. Dojrzała kobieta dzięki
"małej dziewczynce", opowiedziała swoją własną historię odzyskiwania
tego ciała dla siebie i wyplątywania go z różnych, niezależnych od niej
i zastanych przez nią jako danych jej, jego kulturowych uwikłań. Koncepcja
kobiety, jaką przedstawia Księga Rodzaju, okazuje się być koncepcją
kobiety - lalki. "Chcę w inny sposób", zdaje się mówić Żebrowska, kiedy
w ostatniej scenie filmu pojawia się ponownie ręka ubrana w różową gumową
rękawicę do prac domowych i podnosi za nogi lalkę, jakby była czymś
nieczystym lub budziła odrazę, co nie powinno było nigdy się narodzić,
czy ujrzeć światła dziennego.
"Wojna na wyobraźnie toczy się przez cały / czas / Wszyscy w niej giniemy,
duchowo, każdego jednego / dnia" - stwierdza posępnie Kaplan. "Chciałabym
- proponuje - żebyśmy zaczęli opowiadać sobie historie / których już
nie słyszymy / Historie o tym, jak dziecko spotyka / matkę / matka spotyka
ojca / ojciec spotyka syna / wszyscy spotykamy siebie". "Mała dziewczynka"
spotyka dojrzałą kobietę, dojrzała kobieta spotyka "małą dziewczynkę" - dodałaby Żebrowska, która wykorzystuje "klasyczną formę kobiecą",
bynajmniej nie dlatego, że nie zgadzałaby się z Kaplan, uważającą jej
użycie za "tani chwyt", (Judy Chicago zrobiła to 25 lat temu), lecz
dlatego, że opowiada swoją historię, która się właśnie od "klasycznej
kobiecej formy" rozpoczęła.
Grudzień 1994 - styczeń 1995
|