W sztuce współczesnej ma
miejsce odejście od tradycyjnych form wyrazu na rzecz nowych technik:
wideo, wideo-instalacji, grafiki komputerowej.
Tematem tego tekstu jest wykorzystanie wideo w twórczości polskich artystek
w latach dziewięćdziesiątych, ale zaznaczyć trzeba, że techniki te pojawiły
się w sztukach plastycznych już w latach siedemdziesiątych, wykorzystywane
były m.in. przez Natalię LL.
W tym tekście proponuję przyjrzeć się bliżej następującym pracom:
Łaźnia I, Łaźnia II Katarzyny Kozyry,
cykl Jak tresowane dziewczynki robią filmy o miłości Anny Baumgart,
Grzech Pierworodny, Alicji Żebrowskiej,
Chcę zanalizować, w jaki sposób nowe medium sztuki zmienia tradycyjne
sposoby odbioru sztuki oraz obecne w kulturze wizualnej konstrukcje
spojrzenia i oglądu kobiet.
Katarzyna Kozyra użyła ukrytej kamery wideo do podglądania, kopiących
się w budapesztańskiej łaźni najpierw kobiet, a dwa lata później mężczyzn.
Filmy wideo, które w ten sposób powstały stały się materiałem dwóch
instalacji: Łaźni I (kobiecej) z 1997 r., oraz Łaźni II (męskiej) z
1999r.
Łaźnia I składa się z pięciu monitorów i jednego ekranu, na których
transmitowany jest wspomniany film z damskiej łaźni w Budapeszcie. Monitory
i ekran ustawione są tak, że otaczają widza. Sfilmowane z ukrytej kamery
kobiety, młode, stare, o ciałach odbiegających przeważnie od ideału
przechadzają się po łaźni, zażywają kąpieli, myją się, leżą w saunie,
rozmawiają ze sobą, wycierają się ręcznikami. Są nieświadome istnienia
obserwatora, wobec którego przekształcałyby swe ciało w obiekt do patrzenia.
W związku z tym nie grają, nie udają, nie pozują, nie dbają o to, by
ich ciała wyglądały jak najkorzystniej. A przecież także obserwują się
nawzajem, jeśli prowadzą grę, to między sobą. Powstaje tu pytanie o
kobiecego widza i o to, jak konstruowane jest kobiece spojrzenie, że
kobiety te zachowują się między sobą zupełnie inaczej, niż zachowywałyby
się świadome istnienia męskiego obserwatora. Gdyby zdały sobie sprawę
z ukrytej kamery, ich spojrzenie byłoby zapewne przerażone, jak spojrzenie
Zuzanny z obrazu Rembarndta, przywołanego pod koniec projekcji filmu
na dużym ekranie, zestawione ze zbliżeniem twarzy kobiety patrzącej
w stronę kamery, która mogła zdać sobie sprawę z tego, że jest podglądana.
W obrazie Rembrandta, Zuzanna spogląda z wyrzutem w stronę widza, przez
co zostaje on bezpośrednio wciągnięty do akcji obrazowej, utożsamiony
ze starcami. Jej spojrzenie oskarża, ujawnia intencje widza. Taką rolę
pełni też w pracy Kozyry. Mimo, że obrazy kobiet z budapesztańskiej
łaźni wzbudzają w nas niepokój i zażenowanie, spoglądamy na nie. I czerpiemy
z tego pewną przyjemność, wynikającą z samego procesu podglądania. Określona
jest ona w psychoanalizie jako skopofilia. Wiąże się z podglądaniem
tego, co prywatne i zakazane oraz z traktowaniem innych ludzi jak obiektów
poddanych ciekawemu i badawczemu spojrzeniu.
Łaźnia II powstała specjalnie na Biennale Weneckie w 1999 r. Instalacja
składa się z czterech ekranów ustawionych na rzucie figury przypominającej
oktagon (gdzie pozostałe jego ściany tworzą przejścia pomiędzy ekranami).
Wyświetlane na ekranach filmy z łaźni męskiej można oglądać zarówno
z zewnątrz tej formy, jak i z jej środka. Dodatkowo pracy towarzyszy
zapis video ujawniający precyzyjnie dokonaną na ciele artystki charakteryzację,
która pozwoliła jej w męskim ciele wejść do łaźni męskiej.
W przypadku Łaźni kobiecej Kozyry mieliśmy do czynienia raczej z łazienką
, kobiety zajmowały się tu przede wszystkim pielęgnacją swych ciał.
Nie było między nimi widocznego dystansu, rozmawiały ze sobą, pomagały
sobie w myciu. Łaźnia ukazana została jako miejsce prywatne i stąd odczuwane
przez nas zażenowanie podczas jej oglądania. Łaźnia męska nie prowokuje
już takiego zażenowania. Ukazani tutaj przechadzający się, odpoczywający
mężczyźni sami są obserwatorami. Obserwują siebie nawzajem, kontrolują.
To kontrolujące spojrzenie przejmuje też sama Kozyra, gdy nachylając
się nad jedną z ukrytych kamer, kontroluje jej działanie, spogląda,
czy wszystko jest w porządku. Wielu z pokazanych mężczyzn prezentuje
swe ciało tak, jakby było obiektem do oglądania, a wręcz do podziwiania.
Napinają mięśnie, wyprężają się, wykonują gimnastykę. Kozyra obala tutaj
teorię Johna Bergera, że kobiety są obiektem spojrzenia, a mężczyźni
tylko obserwatorami. Tutaj mężczyźni także przemieniają się w obiekty
do oglądania dla innych. Toczy się między nimi nienazwana konkurencja.
Nie ustawiają się w relacji do swego ciała, a raczej w relacji do innych
mężczyzn.
W Łaźni II Kozyra naruszyła inne obszary tabu, związane przede wszystkim
z ukazaniem konstruowalności różnicy płciowej. Toteż pracę i samą artystkę
atakowano przede wszystkim za przyklejenie sobie sztucznego penisa za
pieniądze podatnika.
U Kozyry sama płeć biologiczna jest konstrukcją. Można powiedzieć, że
w jej pracy nie istnieje różnica pomiędzy płcią biologiczną a kulturową,
co naprowadza nas na teorie Judith Butler, twierdzącej, że podział na
sex i gender w gruncie rzeczy niczego nie tłumaczy. Różnica płci, którą
do tej pory odnosiło się do różnicy biologicznej ma (...) charakter
jednoznacznie kulturowy. Relacje między płciami, a także sama różnica
płci są, według Butler, konstruowane kulturowo, można je zmieniać i
przekształcać, można też w ten sposób podjąć się dekonstrukcji władzy
opartej na dualistycznym podziale płci.
Kozyra pokazała, że konstrukcją jest także ciało. Dokonała transgresyjnego
aktu przekształcenia swego ciała w ciało męskie. Doklejając sobie brodę,
wąsy, sztucznego penisa, weszła do świata zamkniętego dla kobiet. W
tym świecie stała się obserwatorką, podglądaczką męskich ciał, odwracając
zasadę, że to kobiece ciało było obiektem do oglądania dla mężczyzny.
Ujawniając w ten sposób nieoczywistość podziałów opartych na różnicy
płci, gest artystki staje się społecznie niebezpieczny. Przybierając
atrybuty przeciwnej płci (ale przecież nie zmieniając własnej anatomii),
zyskuje ona władzę, która uznawana była za naturalnie rozdzieloną w
podziale płci (władza patrzenia, oceniania, wejścia do przestrzeni publicznej)
W naszej kulturze niebagatelne znaczenie ma spojrzenie - jest narzędziem
uprzedmiotowienia, zawładnięcia innego. Dominacja spojrzenia/wzroku
nad innymi zmysłami: zapachem, smakiem, dotykiem, słuchem odczytywana
jest jako oznaka porządku fallicznego, gdzie kobieta jest Inną potwierdzającą
istnienie męskiego podmiotu. U Kozyry, która choć wpisuje się w kulturę,
w której uprzywilejowane jest spojrzenie, nie kobieta jest Innym,
ale Mężczyzna. Sama artystka przekształca się także w obiekt do oglądania,
ale jest widzialna nie jako kobieta, tylko jako mężczyzna (kobieta w
męskim ciele czy też kobieta z fallusem). W ten sposób przejmuje władzę
spojrzenia. Rozsadza także logikę projekcyjnego oka, która zasadzała
się na dualistycznym podziale na siebie i innego oraz redukcji relacji
pomiędzy ja i inni do dwuwymiarowego tańca oka i obrazu. W Łaźni
Kozyra jest zarazem sobą (ja, jako kobieta), jak i innym (dla przebywających
w łaźni mężczyzn jest mężczyzną). Dochodzi tu do czegoś, co Butler określa
intersubiektywnością, co oznacza niejednoznaczną, nieokreśloną sytuację
podmiotu.
Warto porównać też konstrukcje spojrzenia oraz zastanowić się nad miejscem
kobiecego widza w pracach Kozyry. Określenie widz, które nie posiada
żeńskiej formy, kobiecie-widzowi nie daje szansy na zaistnienie. Sposób
patrzenia przez artystkę na kobiety i mężczyzn w łaźniach, sankcjonuje
istnienie kobiecego widza. Artystka dopuszcza kobiety do spektaklu,
ukazując, jak kobiety patrzą na kobiety (w Łaźni I), oraz, w jaki
sposób patrzą na mężczyzn (Łaźnia II). Nie mamy tu do czynienia z
bezpośrednim, otwartym oglądem. Artystka (oraz kobieta widz), aby
patrzeć, potrzebuje ukrytej kamery, a także w łaźni męskiej męskiego
przebrania. Na tym przykładzie, można wskazać, że sposób patrzenia kobiety-widza
jest zawsze zapożyczony, pośredni.
W Łaźni I miejsce widza jest ściśle określone, ale nie pozwala na
komfort spojrzenia. Widz umieszczona jest w samym centrum sytuacji,
otoczona ze wszystkich stron monitorami. Nie znajduje się więc w ukryciu,
przeciwnie - jest punktem centralnym videoinstalacji. Z jednej strony
przypisana jest jej funkcja podglądacza, a więc tego, który posiada
władzę spojrzenia, z drugiej - poprzez to zajmowanie centralnego miejsca,
zostaje zdemaskowana. Musi wybierać między obrazami na monitorach i
ekranie, jej spojrzenie przeskakuje z jednego obrazu na drugi, nie znajdując
stałego punktu zaczepienia. Niekomfortowa pozycja widza określona jest
także przez perspektywę, w której sfilmowane zostały kobiety w łaźni
w większości przedstawień. Punkt oglądu znajduje się bowiem bardzo nisko,
tuż nad podłogą. To niskie ujęcie kojarzy się ze sposobem widzenia kobiety,
podczas, gdy punkt oglądu z góry przypisuje się mężczyźnie. Ujęcie z
góry daje widzowi możliwość kontrolowania przedstawienia, panowania
nad nim, podczas gdy ujęcie z dołu związane jest z odczuwaniem presji,
bycia podporządkowaną względem obrazu. Dodatkowo cała sytuacja sprawia
na widzu wrażenie, że jest atakowana obrazami i w ten sposób sama staje
się ofiarą.
Poprzez to działanie Kozyra nawiązuje do agresji mediów, stawiając problem
naszej kultury wizualnej. Kozyra pokazuje, że przedstawienia same w
sobie, sprawują władzę nad widzem (obojętnie czy kobietą, czy mężczyzna),
choćby miał/a wrażenie, że władza ta należy do niego/niej.
Spojrzenie widza skonstruowane jest w Łaźni kobiecej tak, że jest
spojrzeniem podglądacza, który stara ukryć swą obecność i jednocześnie
spogląda z zaciekawieniem na prywatność przedstawionych kobiet. Warto
zastanowić się, co jest takiego w ludzkiej prywatności, że tak bardzo
jej pożądamy, że chcemy ją zobaczyć.
Sfera prywatna obwarowana jest szeregiem zakazów i ograniczeń. Jednak
prywatność jest chodliwym towarem sprzedawanym w sferze publicznej (w
postaci plotek, zwierzeń, historii różnych znanych osób ujawniających
najbardziej intymne przeżycia). Obszar publiczny wytwarza obrazy prywatności
zgodne z oczekiwaniem odbiorców, dyktuje, co o sferze prywatnej można
powiedzieć, co pokazać, a co należy ukryć. W ten sposób obraz prywatności
prezentowany w sferze publicznej jest zawsze konstruowany. Potwierdza
to dominującą i kontrolującą rolę tej ostatniej. Łaźnie Kozyry dokonują
przekroczenia między tymi sferami, ukazując te aspekty prywatności,
które wykluczone są z możliwości reprezentacji.
Kozyra ze swoim procederem podglądania nie jest odosobniona we współczesnej
sztuce i kulturze. Rok później taką samą pracę, jak Łaźnia I wykonała
angielska artystka Tacita Dean tytułując ją Gellert i otrzymując za
nią prestiżową nagrodę Turnera. Na tym samym Biennale Weneckim, co nagrodzona
Łaźnia II Kozyry, wystawiona była też praca Ann-Sofi Sidén pt. Who
told Chambermaid, złożona z monitorów ustawionych na półkach wśród
ręczników i innych akcesoriów. Na ekranach zaś widać było sceny z hotelowych
pokoi nakręcone ukrytą kamerą. Podglądanie czyjegoś prywatnego życia
stało się też popularnym tematem filmów fabularnych (m.in. Silver,
Truman Show Petera Weira z 1998 r., Ed TV Rona Howarda z 1999 r.)
i programów telewizyjnych, że wspomnę o najbardziej kontrowersyjnym
programie pt. Big Brother, gdzie odcięci od zewnętrznego świata ludzie
cały czas są obserwowani przez ukryte kamery. Podobne podglądanie czyjejś
prywatności ma miejsce w rozmaitych nowelach dokumentalnych, których
widzowie mogą obserwować różne zdarzenia z życia bohaterów, coś, co
uważane było zawsze za intymne (np. relacje z porodu, operacje plastyczne,
walkę o życie). Przykłady te pokazują, jak zmienia się pojęcie wstydu.
Ludzie są w stanie pokazać prywatne życie, intymne chwile, coś, co istniało
zawsze w ukryciu. Jednak ceną wyjścia z ukrycia jest komercjalizacja
i wprzęgnięcie tej prywatności w logikę telewizji, na usługi mass-mediów.
Prywatność poddana zostaje w ten sposób logice konsumpcji, przy tym
jawi się ona jako konstrukcja tworzona dla potrzeb sfery publicznej.
W Łaźni II władza spojrzenia ma charakter panoptyczny. Instalacja
ta jest tak skonstruowana, że obrazy widzimy zarówno z zewnątrz, jak
i z wewnątrz centralnej formy. Stojąc wewnątrz możemy kontrolować swoim
spojrzeniem całość, pełnimy w tym przypadku rolę nadzorców. Możemy też
być tylko podglądaczami, gdy oglądamy te same obrazy z zewnątrz, chronimy
się w mroku i pozostajemy niewidzialni. Kozyra nie odwołuje się wprost
do opisanego przez Foucaulta bethamowskiego Panoptykonu, można jednak
zauważyć tu podobieństwa pomiędzy konstrukcją spojrzenia w Łaźni męskiej
i w Panoptykonie. Spojrzenie panoptyczne ma funkcję normatywizującą,
której zadaniem, jest oceniać, kontrolować i korygować anormalnych.
Dzięki konstrukcji Panoptykonu spojrzenie korygujące, kontrolujące staje
się niepotrzebne, obecność nadzorcy może być tylko potencjalna. Wystarczy,
że więzień, chory, szaleniec umieszczony jest w swej celi, znajdującej
się w obrębie pierścienia, która dostępna jest spojrzeniu zarówno z
wewnątrz, jak i z zewnątrz, zaś centralna wieża obserwacyjna uniemożliwia
dostrzeżenie postaci nadzorcy. Nadzorcą może być każdy, a może nawet
go nie być. Więźniowie podlegają w ten sposób władzy, której sami są
nosicielami, stają się wobec siebie samych nadzorcami.
Mężczyźni, którzy posiadają władzę są przedstawieni w Łaźni męskiej
zarazem jako zależni od jej struktur. Są obserwatorami, a zarazem obiektami
spojrzenia. Pozują, przekształcają swe ciała w obiekty do oglądania
o wiele bardziej niż ukazane w łaźni kobiety. A więc mężczyźni poddani
są bardziej normatywizującej władzy niż kobiety. Istotny jest tutaj
problem kobiecości i męskości wobec władzy: kobiety są wiązane ze
znaczeniami, które pozbawiają je władzy, ale z drugiej strony mają większą
możliwość poruszania się między sferą prywatną a publiczną, męskość
zaś, choć konotuje władzę, więzi ciasny gorset (raczej: garnitur) uniemożliwiający
odejście od tradycyjnej męskiej roli.
Anna Baumgart w filmach wideo prezentowanych pod wspólnym tytułem Jak
tresowane dziewczynki robią filmy o miłości (1997) nawiązuje bezpośrednio
do gatunków popularnych w telewizji. Jej prace przybierają formę reportaży,
tropi ona z kamerą wideo swe bohaterki, ukazując je w prywatnych sytuacjach,
wysłuchując ich zwierzeń na temat ich życia, miłości, zdrady. Artystka
analizuje konstrukcje kobiecości. Szuka jej śladów w czymś, co jest
niezwykle trudne do uchwycenia, próbuje bowiem pokazać relacje między
ludźmi: gesty, myśli, zależności. Poprzez te prace, Baumgart stara się
pokazać, jak generowane są nasze marzenia. Najważniejszym marzeniem
kobiet jest mieć swojego mężczyznę, próbują je zrealizować za cenę podporządkowania
się, zrezygnowania ze swoich aspiracji, a nawet upokorzeń. Bohaterki
filmów Baumgart, w poszukiwaniu miłości, wchodzą w chore związki, są
krzywdzone, zdradzane, ale narzucono im przekonanie, że są warte jedynie,
gdy mają męża i dzieci, bo w ten sposób spełnia się przecież rola kobiety.
Toteż nie potrafią uciec z narzuconej im roli. Zamiast zająć się swoim
własnym życiem, koncentrują się na mężczyźnie wyśnionym księciu z
bajki, który często krzywdzi je i zadaje ból. Ukazany przez Baumgart
świat kobiet jest światem, w którym kobiecość w gruncie rzeczy się nie
liczy, jest określana tylko i wyłącznie wobec męskości. Kobiecość skonstruowana
społecznie jest negatywnością, wtórnością. Kobiety określają się wobec
mężczyzn, nawet, gdy są w swoim towarzystwie myślą o mężczyznach, nie
potrafią pozbyć się tego piętna, że są postaciami drugoplanowymi. Tytułowa
Matka, na jednym z filmów, nie może znieść myśli, że mogłaby urodzić
drugą córkę, dziewczynka jest bowiem w naszym społeczeństwie dzieckiem
drugiej kategorii, poddanym od najwcześniejszych lat tresowaniu.
Istotnym elementem, w przypadku prac Anny Baumgart jest nawiązanie do
kultury popularnej, do form reportażu. Bohaterki Baumgart ujawniają
najbardziej bolesne momenty w swym życiu i choć artystka nie używa ukrytej
kamery, tak jak Kozyra, wobec jej bohaterek także odczuwa się zażenowanie.
Także ona nawiązuje do agresji mediów, które wydobywają na jaw najbardziej
wstydliwe, intymne momenty życia. Ale kultura popularna z obecnym w
niej mitem romantycznej miłości nie dopuszcza do ukazania ciemnej strony
związków między kobietami i mężczyznami, nie ukazuje upokorzeń kobiet
żyjących tymi mitami, próbujących realizować je we własnym życiu i spotykających
się z odrzuceniem i wręcz upodleniem. Artystka ukazuje właśnie to zderzenie
mitów z rzeczywistością. Baumgart nawiązuje także do formy teledysku
część filmów skonstruowana jest na zasadzie krótkich migawek, powtarzających
się scen, którym towarzyszy głośna muzyka. Można wskazać tu na analogię
do treningu ról płciowych, który odbywa się właśnie poprzez kulturę
medialną.
W odmienny sposób operuje kamerą wideo Alicja Żebrowska. Nie nawiązuje
do świata mediów, ale do kontekstu pornografii. Także ona ukazuje to,
co zostało wyparte przez oficjalną sferę wizualną.
Pierwsza wersja Grzechu Pierworodnego z podtytułem Domniemany Projekt
Rzeczywistości Wirtualnej (1994) to wideo-instalacja. Akcja toczyła
się w przestrzeni zbudowanej z półprzeźroczystej, zielonej folii, tworzącej
dwie powierzchnie współśrodkowych cylindrów, a dominującym elementem
tej instalacji były zielone jabłka. W pierwszej części filmu pokazana
została dziewczyna jedząca jabłko, następne sceny przedstawiały akt
seksualny, ale ograniczony jedynie do ukazania penisa i krocza kobiety.
Artystka utożsamia w tej pracy symboliczne zjedzenie jabłka przez pierwszą
kobietę z aktem seksualnym. I odziera seksualność ze sfery niewidzialności
i niesłyszalności. Seksualność kobiety jest tutaj czymś, co istniało
od wieków, ale pozostało niewypowiedziane i nienazwane. Istniało jako
jedno z obszarów tabu chrześcijańskiej kultury.
Każda ze scen drugiej wersji "Grzechu Pierworodnego" zaprzeczała
karcącym słowom Boga, wypowiedzianym do pierwszej kobiety, które oznaczały
podporządkowanie jej mężczyźnie i nałożone na nią brzemię rodzenia w
bólu dzieci. Pierwsze sceny filmu odnoszą się do dziecięcych doświadczeń
seksualnych artystki przeżytych podczas zabawy z koleżanką. Doświadczeniom
tym towarzyszyły sprzeczne ze sobą odczucia: radość z doświadczonej
przyjemności i z samego procesu poznania oraz wstyd i strach przed odkryciem
i zdemaskowaniem tej przyjemności. Kolejne sceny ograniczały się do
przedstawienia kobiecej pochwy i doznawanych przez nią rozkoszy. Narzędziem
sprawiającym przyjemność nie był jednak męski członek, lecz sztuczny
penis czy własne palce kobiety. Z tymi obrazami przeplatały się sceny
z borowinowych zabiegów stosowanych przy leczeniu niektórych schorzeń
macicy, przywołujące na myśl menstruację oraz odpływanie wód płodowych
przed porodem. Pochwa kobiety stała się miejscem brudu, zbrukania. Ostatnie
sekwencje filmu to sceny z symulacji porodu, gdzie dziecko zostało zastąpione
przez lalkę Barbie.
Kobieta występowała w sztuce europejskiej jako piękny obiekt kontemplacji,
jej ciało ukazywane było w erotyzowany sposób, ale nieobecne były jej
narządy płciowe, gdyż reprezentowały horror nie do oglądania. W naszej
kulturze kobieta ukazywana jest jako uwznioślona, wzbudzająca pożądanie,
ale z drugiej strony jej seksualność wywołuje strach. Nie niweluje to
jednak chęci poznania tej seksualności, tyle tylko, że zostaje ona zepchnięta
w obszar traktowany jako zakazany - w sferę pornografii. A więc kobieca
seksualność, jeśli się pojawia, to w negatywnych konotacjach pornografii.
Kryteria dotyczące sztuki w Polsce i jej odróżnienia od pornografii,
zdefiniowane między innymi przez Stefana Morawskiego w tekście z 1956
r. pt. Sztuka i pornografia , były bardzo proste: w sztuce zakaz obejmował
eksponowanie genitaliów. Sposób operowania kamerą przez Żebrowską jest
bliski pornografii, a wręcz jej rodzajowi określanemu jako hard core
(w odróżnieniu od delikatniejszego jej typu soft core). Linda Williams
w feministycznym studium na temat różnych rodzajów pornografii, opisuje
mocniejszy rodzaj pornografii hard core jako dążący za wszelką cenę
do ukazania wszystkiego, co możliwe, używając, zbliżeń, oświetlenia
i pozycji gwarantujących pełną widzialność przedstawionej akcji. Kobiece
ciało jest tu przedstawione jako ciemna, tajemnicza i bezkształtna masa.
Żebrowska nie wpisuje się do końca w schemat pornografii, wyeliminowany
jest tutaj ten, kto mógłby zawładnąć kobiecym ciałem, wziąć je w posiadanie.
Ona sama sprawuje kontrolę nad swoim ciałem, jest sprawczynią własnej
rozkoszy. W dodatku sprawuje kontrolę nad męskim widzem, nie poddając
się jego fantazjom. Sztuka Alicji Żebrowskiej daleka jest od pornografii
biorąc pod uwagę jeszcze jeden jej wyróżnik. Za pornografię uznaje się
takie działania czy obrazy seksualne, które powstają z intencją podniecania
odbiorców. Temu celowi nie służy naturalistyczne ukazanie organów płciowych
w sztuce Alicji Żebrowskiej, wywołujące raczej przerażenie, ból gałek
ocznych, niż podniecenie. Najbardziej przeraża, że wagina ukazana jest
jako twór, żyjący własnym życiem. Nie fragment ciała, mający zaspokajać
czyjeś pragnienia, ale samowystarczający organizm, doznający rozkoszy
i bólu.
Wagina przedstawiona jest jako otwierająca się i trzęsąca jama, przyrównać
ją można do mięsożernej rośliny. Otwiera się, jakby miała coś pochłonąć,
pożreć. Ten efekt wzmaga dodatkowo odgłos mlaskania, który towarzyszy
obrazowi. Można tu przywołać wyobrażenie vaginy dentata - waginy zębatej,
wzbudzającej przerażenie i lęk. Funkcjonowała ona w świadomości zbiorowej
jako symbol pożerających ust. Te archetypy skrywające głęboko lęki i
fantazje, spychane są najczęściej w milczenie. To, co uosabia lęk znika
pod maską piękna, ufantastycznienia, to z kolei jest strategią obrony
przed tym lękiem.
Tak dzieje się też w filmie pt. Tajemnica patrzy z 1994 r. Ukazana
tutaj wagina jest ogolona, wyposażona w brwi i rzęsy, ozdobione makijażem,
a wewnątrz umieszczone ma szklane oko. Wargi sromowe przypominają powieki.
Poprzez skurcze i naciski waginy oko to otwiera się i zamyka, spoglądając
na widza, w końcu zostaje przez nią wyplute. Hartmut Böhme pisze:
Ta gra z waginą wyposażoną w oczy to istny koszmar. Wywołuje to w nim
uczucie obrzydzenia i przerażenia. Przedstawienia te stają się formą
przekształcenia dominującego kanonu wizualnego. Böhme zauważa, że tradycyjnie,
wagina niema i ślepa jest tym, co mężczyzna bierze w posiadanie. Żebrowska
zaprzecza temu, jak mówi: Pochwa kobiety - miejsce tajemne, czeluść
budząca lęk - stało się w moim filmie miejscem niemalże boskim, zyskało
możliwość patrzenia. Wagina wyposażona w oko staje się podmiotem, żyjącym
własnym życiem. Według Böhme, Żebrowska unicestwia w ten sposób kanon
piękna. Przedstawienie, które tworzy jest przeciwieństwem zarówno piękna,
jak i pornografii.
Dyskurs sztuki jawi się jako wykluczający kobiecą seksualność i jej
reprezentację, a sam podział na sztukę i pornografię jako degradujący
kobiecą seksualność.
Żebrowska przełamuje w swej sztuce granice między widzialnym i niewidzialnym,
sztuką a pornografią, kobiecą pasywnością i męską aktywnością. Przedstawia
nie tyle to, co było ukryte, wyparte, ukazuje raczej takie konstrukcje
kobiecej seksualności, które doprowadziły do podporządkowania kobiety
i jej potrzeb pragnieniom mężczyzny oraz wprowadziły ją w niewidzialność
i milczenie. Dochodzi tu do zderzenia różnych konstrukcji kobiecej seksualności:
m.in. jako miejsca spełniania męskich oczekiwań oraz jako czegoś przerażającego,
wzbudzającego lęk, jako czegoś grzesznego, a zarazem podlegającego kontroli
i mechanizmom władzy, a także jako intymnego doświadczenia przyjemności.
Artystki zmieniają zastane konstrukcje spojrzenia, kwestionują tradycyjne,
oparte na strukturach przyjemności, sposoby przedstawiania kobiet, włączają
widza w akcje, ujawniają struktury podglądania (Katarzyna Kozyra), atakują
bezpośredniością przekazu (Anna Baumgart, Alicja Żebrowska). Konstruują
i negocjują poprzez swą sztukę takie pojęcia, jak: kobiecość, męskość,
seksualność, miłość, macierzyństwo, ciało, różnica płciowa.
Wszystko to stało się możliwe dzięki użyciu nowych technik, które pozwoliły
na odejście od tradycyjnych sposobów obrazowania oraz zdekonstruowanie
tradycyjnych sposobów patrzenia na kobiety
bibliography
|