| Rozdział I
NOWE ŚRODKI ARTYSTYCZNEGO WYRAZU - DIALOG Z HISTORIĄ
SZTUKI
Alicja Żebrowska, Katarzyna Kozyra i Joanna Rajkowska - trzy artystki,
które choć posługują się nowymi środkami artystycznego wyrazu, prowadzą
dialog z historią sztuki. Można bowiem odnaleźć pewne analogie, cechy
wspólne w realizacjach tych artystek i w historii sztuki. Żebrowska
tworzy projekt wideo-fotograficzny, Kozyra wielkie, barwne cibachromy
a Joanna Rajkowska produkuje towary na sprzedaż: mydła, napoje, wazeliny
i perfumy. Każda z tych realizacji nie jest jednak zawieszona w artystycznej
próżni, każda ma swój fundament, odniesienie w historii sztuki, analogie
mniej lub bardziej wyraźne.
Projekt wideo-fotograficzny Alicji Żebrowskiej "Onone - świat po
świecie"to rozważania nad płcią, które dotyczą analizy męskości
i kobiecości, adrogynizmu i seksualnych orientacji. Projekt Żebrowskiej
odnosi się do tego popularnego i istotnego społecznego kontekstu, który
jest żywy od wieków, często obecny w historii sztuki.
Praca Katarzyny Kozyry pod tytułem "Olimpia" ma niejeden kontekst
w artystycznych dziejach na przestrzeni wieków. Najbardziej oczywistym
manetowska Olimpia, ale także Wenus z Urbino Tycjana czy Maja nagaGoyi.
Lecz analogii można doszukiwać się w każdym dziele przedstawiającym
motyw kobiecego aktu, który znamy z historii malarstwa, czy też w przedstawieniach
ciała, które dziś lansują media. Dzięki nim możemy dostrzec drastyczny
kontrast między idealnością tych ciał a fizyczną realnością chorego,
kalekiego, zdeformowanego ciała "Olimpii" Katarzyny Kozyry.
Zestawienia tych lansowanych dziś przez media ciał i ciała Katarzyny
Kozyry jest po prostu źródłem do zrozumienia istoty przekazu tej pracy.
Nie szata zdobi człowieka - pragnie powiedzieć Kozyra, są ładne
i brzydkie odzienia.
Joanna Rajkowska prowadzi dialog z historią sztuki przez samą ideę projektu
Satysfakcji gwarantowanej, którą jest tworzenie dla ludzi, nie do
szuflady, do użycia, do spożycia. Takie bowiem zadanie powinna mieć
generalnie sztuka - nauczać, moralizować, być dostępna i uniwersalna.
Czyż puszki, mydła, flakony z perfumami nie są dostępne i uniwersalne?
Joanna Rajkowska spełnia te elementarne zadania twórczości, lecz jakim
kosztem ...? Samą siebie podaje konsumenckiemu społeczeństwu, kontaktuje
się z widzem stosując, środek artystycznego wyrazu - kampanię reklamową.
Artystka tworzy sztukę masową, czyż nie podobnie jak robili to futuryści?
Alicja Maria Agnieszka Żebrowska urodzona w 1956 roku w Zakopanem, wymieniana
jest wśród najciekawszych współczesnych polskich artystek. W latach
1978-81 studiowała w Instytucie Artystycznym na Uniwersytecie Marii
Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W roku 1981 ukończyła studia otrzymując
dyplom w zakresie rzeźby. Studiowała we Wiedniu w latach 1990-1991,
na wydziale rzeźby Wyższej Szkoły Sztuk Stosowanych oraz była wolnym
słuchaczem Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu.
W 1992 otrzymała dyplom Wyższej Szkoły Sztuk Stosowanych w pracowni
Wander Bertoniego. Od 1993 roku współpracowała z galerią Zderzak w Krakowie.
Wystawiała indywidualnie, a także brała udział w kilku wystawach zbiorowych
(np: "Antyciała" "Kobieta o kobiecie"). Zajmuje
się zarówno grafiką, rzeźbą, tworzy obiekty - pochodzą one z lat 1988
- 1991, oraz instalacje ( "Trans-fero", "Zidentyfikowane
Zjawisko Plastyczne", "Wieczność Codzienności" itd.).
Jednak jej najbardziej znane prace zrealizowane techniką wideo to: "Grzech
pierworodny-Domniemany Projekt Rzeczywistości Wirtualnej" "Tajemnica
Patrzy" oraz praca fotograficzna "Przypadki Humanitarne".
Jedna z jej ostatnich prac to transseksualny projekt wideo - fotograficzny
"Onone-świat po świecie" (1995 rok), do którego elektroniczną
muzykę skomponował Dariusz Baster. Genezą tego projektu jest sen Alicji
Żebrowskiej, który stał się punktem wyjścia do realizacji tej pracy.
Artystka mówi : "Jechałam w nim (owym śnie) jakimś dziwnym urządzeniem
pod intensywnie zieloną górę. Droga była tęczowa, dookoła zielone pagórki,
błękitne niebo i odczuwałam niezwykłą świeżość powietrza. Zmęczona usłyszałam
szum potoku i położyłam się przy nim na łące. Leżałam i patrzyłam na
wodę spływającą po dziwnych roślinach oraz zielone kule, z których wychodziły
od dołu liany i snuły się po trawie schodząc do takiego dziwnego agregatu.
Zintegrowałam się z tymi roślinami. Nie czułam się ani kobietą ani mężczyzną
tylko jakąś ponadpłciową istotą" (10).
(10). J.Lichoń,
wywiad z A Żebrowską, Oczyszczająca
moc doświadczania ekstremalności; Zero 1997,
nr 2 z XI / XII s. 15
Tak powstała "Onone". Cały projekt składa
się z wielu motywów (choćby np.: "Autoholos", "Affirmatio",
"Continuo" ...itd.) - wielu barwnych fotogramów.

Alicja Żebrowska
Onone- świat po świecie; Assimilatio, 1995, fotografia
Ich istotą jest poszukiwanie nowego wymiaru ludzkiej
tożsamości, a w szczególności kulturowej tożsamości kobiety. Pokazuje
Żebrowska ten utopijny świat, w którym nowa androgyniczna istota poprzez
harmonię płciową i intelektualną znajduje się w pełnej symbiozie z naturą.
Idealnie zobrazowała Żebrowska swój sen w "Assimilatio", jednej
z fotografii projektu oraz filmie.
" Onone" jest słowem stworzonym przez Alicję Żebrowską, to
neologizm składający się z zaimków ON i ONA. To trafnie dobrany tytuł
do realizacji, w której Żebrowska komponuje ironiczne, groteskowo-humorystyczne
etiudy o jednym z najstarszych motywów kultury i sztuki , mianowicie
o motywie androgynizmu i hermafrodytyzmu. Postać stworzona przez Alicję
Żebrowską jest niewątpliwie dwupłciowa i posiada silnie odczuwalną seksualność.
Artystka przejaskrawia genitalia, by podkreślić biologiczne człowieczeństwo
ONONE. Aby stworzyć swoją postać poszukiwała naturalnie androgynicznych
modeli: atletycznie zbudowanej dziewczyny i kobiecego chłopaka, ludzi
młodych lecz już seksualnie dojrzałych, u których można jeszcze wyczuć
niepewność na płaszczyźnie ich płciowej tożsamości. Sama pozowała do
brzemiennej ONONE. Zaangażowała także swojego syna, chłopca przed okresem
dojrzewania który odegrał małą ONONE, pokazując tym samym płciową dualność,
która tkwi w każdym dziecku. Całość dopełniona została rekwizytami:
sztucznymi pochwami i penisami z sex shop`u, a także niesamowitymi uszytymi
na tę okazję futurystycznymi strojami. To teatralne przedstawienie oraz
komputerowa obróbka, krzyżująca rysy postaci, pozwalają oglądać nam
odrealniony i estetyzujący efekt fotogramów.
Z całą pewnością Żebrowska stworzyła nowe transludzkie postacie hermafrodytów.
Jednak takie postacie o charakterze hermafrodytycznym i androgynicznym
pojawiły się już kilkakrotnie zarówno w literaturze jak i w sztuce,
w przeciągu wieków. Same pojęcia: hermafrodytyzm i androgynizm, traktują
o dwóch różnych aspektach, charakterach, mianowicie metafizycznym i
cielesnym.Mit, idea androgynizmu obecna jest się w wielu kulturach i
religiach , będąc dla artystów różnych epok prowokacją, wyzwaniem, pociągającym
tematem. Trudne było zawsze wyobrażenie takiej żeńsko-męskiej istoty
i nadanie jej biologicznej, duchowej postawy. Lecz miało to już swój
początek w starożytności. Mówi się że androgynizm to pojęcie raczej
ponadzmysłowe, metafizyczne, traktujące o duchowym związku, zespoleniu
pierwiastka męskiego i żeńskiego. O tym metafizycznym aspekcie pisze
Platon w UCZCIE, mianowicie wyjaśniając potrzebę miłości rozpołowieniem
przez bogów takich właśnie androgynicznych "nadludzi". Według
Platona od tamtej pory skazani są oni na poszukiwanie swojej drugiej
połowy. "(...) dawniej natura nasza nie była taka, jak teraz, lecz
inna. Bo naprzód trzy były płcie u ludzi, a nie, jak teraz, dwie: męska
i żeńska. Była jeszcze i trzecia prócz tego: pewien zlepek z jednej
i z drugiej, po którym dziś tylko nazwa jeszcze pozostała, a on sam
znikł z widowni. Obojnakowa płeć istniała wtedy, a imię jej i postać
złożone były z obu pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Dziś jej nie
ma, tylko jeszcze w przezwiskach to imię się wala"(11).
(11). Platon,
Uczta, Warszawa 1982, s. 79
Natomiast pojęcie hermafrodytyzmu określa aspekt fizyczny, cielesny
tego mitu. Mówi o istnieniu w jednym organizmie zarówno narządów męskich
jak i żeńskich. Owidiusz w "Metamorfozach" opowiada, że syn
Hermesa i Afrodyty - Hermafrodytos był pięknym, młodym bogiem, którego
zwabiła do wody i uwiodła zakochana w nim nimfa źródła Salmakis. Owa
nimfa przeżyła niesamowitą rozkosz podczas aktu z ukochanym, dlatego
też błagalnie prosiła bogów aby na zawsze złączyli jej ciało z ciałem
Hermarodytosa. "Nagość pięknego chłopca wzbudziła w niej płomień.
Oczy jej płoną, jak krągłe zwierciadła, gdy na nie padną wprost promienie
słońca. Już nie może wytrzymać zapał ją roznosi, pragnie uścisnąć, do
szaleństwa niecierpliwa. (...) Chwyta go, choć się broni, łowi umykające
usta, dotyka, ściska ze wszystkich stron otacza, obejmuje. Kiedy tak
się wymyka i opiera, ona opasuje go niby wąż, którego orzeł chwyta w
locie i porywa. Głowa mu zwisa, trzymają szpony, a on zwojami oplątuje
ogromne skrzydła. Albo jak bluszcz, który obrasta pień wysoki. Albo
jak polip morski, co schwytawszy wroga trzyma i ze wszystkich stron
żrącymi mackami otacza"(12).
(12). Owidiusz,
Metamorfozy, Wrocław Warszawa Kraków 1996, s. 100
I w ten oto sposób powstały istoty posiadające cechy
obu płci, erotycznie i duchowo doskonałe. Świetnie obrazuje mit hellenistyczna
rzeźba z Luwru "Śpiący hermafrodyta".
Tak samo androgynizm jak i hermafrodytyzm, czyli ujęcie metafizyczne
czy cielesne jest symbolem pewnego rodzaju doskonałości, samowystarczalności,
bogactwa i wieczności. Cofam się aż do starożytności, ponieważ tak będzie
łatwiej zrozumieć, że Alicja Żebrowska przez swój transseksualny projekt
wideo - fotograficzny, nowy środek artystycznego wyrazu, prowadzi pewnego
rodzaju konwersację z historią. Platoński i owidiuszowski mit stanowi
źródło owego dialogu. Właśnie istoty stworzone przez Platona i Owidiusza
są źródłem do zrozumienia Onone. Z całą pewnością jednak ONONE jest
nowoczesnym, nieśmiertelnym aniołem, a cała realizacja Alicji Żebrowskiej
nowym sposobem wypowiadania się.
Nie potrzeba sięgać aż tak daleko aby odnaleźć analogie, podobne studia
nad płcią. W swoich poszukiwaniach nie odbiega Alicja Żebrowska od tendencji
sztuki światowej. Wielkie międzynarodowe galerie, eksponują prace dotyczące
analizy męskości i kobiecości, androgynizmu czy seksualnych orientacji.
Zjawiskiem, które wyraża ideę androgynizmu (oczywiście także w sferze
artystycznej) jest transwestytyzm, po angielsku CROSS-DRESSING, czyli
przebieranie się w fatałaszki płci przeciwnej. Świetnie czynił to,
czyli przebierał się za kobietę,Marcel Duchamp, co uwiecznił na fotografii
Man Ray w roku 1921.

Man Ray,
Marcel Duchamp jako Rose Selavy, 1921, fotografia
Duchamp ma na sobie kobiecy kapelusz i futro. Właśnie
ten artysta tworzy swoje rzeźby i ready- made w charakterze hermafrodytycznym
np. metalowy OBJECT-DART (1951).

Marcel Duchamp
Object dart, 1951, rzeźba
Ta faliczno-waginalna forma obrazuje samą ideę hermafrodytyczną
- tę samą, którą inscenizuje Alicja Żebrowska w swojej realizacji "Onone".
Zatem dialog z historią sztuki jest nawiązany.
Zupełnie inne podobieństwo można odnaleźć w ostatniej instalacji Marcela
Duchampa "Étant donnés" i w projekcie Alicji Żebrowskiej "Onone"
W tym przypadku również dialog
z historią sztuki wydaje się niewątpliwy. Tak samo sceny "Onone"
jak i "Étant donnés" usytuowane są w krajobrazie zielonej
łąki i lasu. Panuje w nich nastrój specyficznej błogości, rozkoszy i
szczęścia. Są to bez wątpienia pejzaże rajskiej i idyllicznej obfitości.
Odnosi się wrażenie jakby istoty przedstawione były fizycznie spełnione,
a cały ich świat najlepszy, jaki mógł im się trafić. W instalacji Duchampa
przez otworki w drewnianych drzwiach "podglądacz" może obserwować
piękną hiperrealistyczną panoramę: nagą kobietę z odsłoniętym łonem
i niewidoczną twarzą, leżącą w zielonym dywanie trawy, tuż przy niewielkim
wodospadzie, trzymającą w ręku gazową lampę. W tej pracy Marcel Duchamp
zamknął cały symbolizm swojej sztuki. Jej otwarty erotyzm afirmuje i
demaskuje voyeryzm, który jest "osiąganiem rozkoszy i podniecenia
przez podglądanie innych. Voyerysta obserwuje zwykle piersi, uda, ruchy,
gesty, podsłuchuje erotyczne westchnienia, podnieca go już sam fakt,
że wkrada się w najintymniejsze obszary innej osoby i do tego bez jej
wiedzy i zgody"(13).
(13). Słowniczek
erotyczny -www. inerrandka. pl/ str. 8: htm
W fotogramach Alicji Żebrowskiej postać ONONE ułożona
jest w symetrycznie odwróconej pozycji niż postać Duchampa, ale obrazy
te łączy zaskakujące podobieństwo. Duchampowską lampę zastępuje niesamowita
machina, która dostarcza ONONE nektar, a voyeryzm to pewnego rodzaju
klamra, która spina te dzieła i pozwala w sposób analogiczny je interpretować.
Duchamp ku swej własnej przyjemności, a przede wszystkim przyjemności
widzów, przedstawił nagą kobietę, zaś Żebrowska tworzy, samowystarczalną
nagą postać, wystawiając ją na pokaz. Ta realizacja jak i cała twórczość
Żebrowskiej jest obscenicznie voyerystyczna. Widz staje się najzwyklej
w świecie "oglądaczem-podglądaczem" pewnego odizolowanego
nowego ŚWIATA - RAJU, otrzymuje na to pozwolenie.
Oprócz tego zarówno duchampowski obraz nagiej kobiety jak i ONONE Żebrowskiej
skonstruowane zostały tak, że uwodzą wizualnie i symbolicznie, po prostu
można czerpać przyjemność z ich odbioru, można doznać rozkoszy spoglądania.
Marcel Duchamp ------------Alicja Żebrowska
Étant donnés,1969,--------- instalacja Onone, Assimilatio,1995.
fotografia
Wspomniane wyżej zjawisko CROSS-DRESSING, swego rodzaju
maskarada, miało swój początek w latach 60- tych, płeć była odgrywana
przez atrybuty, gesty, stroje i język. Artystyczny transwestytyzm obecny
jest w portretach Lindy Bengelis (1974), Zoe Leonarda (1974), Andy Warhola
(1981), Cindy Sherman (1992). "Świat po świecie" Żebrowskiej
jest niczym innym jak światem marzeń i wyobrażeń, zainscenizowanym snem,
który narodził się w najgłębszych pokładach podświadomości artystki.
Ten sen jest więc niewątpliwie bliższy mitowi antycznemu niżeli specyfice
zjawiska transwestytyzmu.
W swoim śnie Żebrowska stworzyła raczej anioły niż transseksualistów.
Podjęła przez to ciekawy aspekt tożsamości człowieka. Artystka dowodzi,
iż każdy z nas jest pewną mozaiką kobiecości i męskości, że każdy z
nas ma w sobie pierwiastek żeński i męski. Pierwiastki te nigdy nie
występują w czystej formie, istnieją zwykle z domieszką pierwiastka
przeciwnego, oraz w rozmaitych wariantach i kombinacjach. A wszystko
zależne jest od norm i warunków kulturowych, które w ciągu wieków ulegają
znacznym zmianom, prowokując dzisiejszych artystów, między innymi Alicję
Żebrowską, do posługiwania się zupełnie innym językiem do stosowania
nowych środków artystycznego wyrazu: instalacji, fotogramów czy wideo
oraz specyficznego narzędzia - ciała.
W roku 1865 w Paryżu, na Oficjalnym Salonie, Manet wystawił obraz Olimpia
i choć nie należał do artystów, którzy satysfakcję czerpią wywołując
skandale i zgorszenie, wzburzył opinię publiczną. W dziele swym Manet
dokonał konfrontacji współczesnej jemu widowni z wielkimi pierwowzorami:
Wenus z Urbino Tycjana i Mają nagą Goyi. Lecz jego Olimpia jest
paryską boginią płatnej miłości, nie posiada wdzięku sennej tajemnicy
tycjanowskiej Wenus ani prowokacyjnego erotyzmu Mai. Podaje swe ciało
z chłodem i obojętnością modelki, pa-trząc na widza prosto i pusto,
bez wyrazu. Nie uwodzi, nie wy-zywa, nie jest bezwstydna. Zgorszenie
jakie wywołał obraz nie było spowodowane przedstawieniem kobiecego aktu,
ponieważ ten był od kilku stuleci uświęconym, ogólnie przyjętym, wdzięcznym
a przede wszystkim rozumianym tematem malar-stwa europejskiego. Ówczesne
wystawy malarstwa i rzeźby obfi-towały w przedstawienia nagich kobiet,
częstokroć o jedno-znacznie erotycznym charakterze z namiastką delikatnej
porno-grafii. Kobiety malowane były w specyficzny sposób: jako mitologiczne
boginie i nimfy, Kleopatry i Mesaliny, odaliski
i niewolnice. Manet zlekceważył tę konwencję odzierając akt
z kamuflażu: poddania, pokory, uległości, pokazując ciało swej modelki
takie jakie było faktycznie, bez upiększania, blade, chłodne a zarazem
wyzywające. Jego paryska kokota ma nawet imię popularne wówczas w tej
profesji. Bez moralizatorstwa, bez sentymentalizmu, z beznamiętnym obiektywizmem,
specyficznym naturalistom tak właśnie namalował kobietę upadłą Manet.
Kremowa, płaska, niemal pozbawiona modelunku plama ciała Olimpii potraktowana
jest nie inaczej niż subtelnie zniuansowane biele pościeli, na której
leży. Kokarda we włosach koresponduje z barwami bukietu i kwietnego
haftu rozsypanego na szalu rzuconym na łóżko. Delikatnie połyskują złotem
bransoleta Olimpii i jedwabiste frędzle szala.

Tycjan Francisco Goya
Wenus z Urbino, 1515, tech. olejna Maja naga, 1798 1805, tech. Olejna
Eduard Manet Katarzyna Kozyra
Olimpia 1863, tech.olejna Olimpia 1995, fotografia
W 1996 roku w Warszawie, w Galerii Laboratorium
w Centrum Sztuki Współczesnej, Katarzyna Kozyra wystawiła swoją pracę
pod tytułem Olimpia, składającą się z trzech du-żych (120,5 x 180
x 2cm ) fotogramów. Olimpia po 130 latach nadal leży w tej samej pozie
z podobnym kwiatkiem za uchem
i aksamitką na szyi, z tym że ta Olimpia jest chora i łysa. Na jednym
z cibachromów mulatka służy kwiatami, łoże zasnute niebieskim atłasem,
kocur i Katarzyna Kozyra, która wystawia na pokaz swe zniszczone chorobą
ciało. Następny prezentuje także nagą ledwie obecną w świecie żywych
staruszkę, siedzącą na tapczanie, kwiat pozostał w doniczce na oknie.
Na trzecim fotogramie ponownie Olimpia Kozyra spoczywa, tym razem
na szpitalnej kozetce. Manetowską służącą zastąpiła pielęgniarka. To
kadr z filmu wideo, na którym można było obejrzeć krótką historię zabiegu
chemioterapii. Pomysł filmowania owego za-biegu komentowała współczująco
w filmie pielęgniarka wykonu-jąca swą pracę: na co ci to, to ci nie
jest do niczego potrzebne ...
Celowo Kozyra jest Olimpią, tamta wywołała skandal, ta krzyczy, gdyż
jest po prostu nieuleczalnie chora. Podobnie jak Olimpia, Kozyra spogląda
prosto w twarz widza i podobnie jak ona jest dla swych współczesnych
estetycznie nie do przyjęcia. Porównując oba dzieła można odnaleźć w
nich podobne rekwizyty, tylko że biała lilia za uchem i sino błękitny
bukiecik trzymany przez służącą na fotogramie Kozyry obrzydliwie przypominają
o śmierci, podobnie błękitna tkanina, mieniąca się jak atłas. Olimpia
Maneta otulona jest nieskazitelną bielą pościeli, dlatego ciało jej
widziane było z trupio - zielonym nalotem,
a Kępiński w monografii impresjonizmu pisze: Tłum cisnął się do obrazu
jak do kostnicy, w której układano wydobytych z Sekwany topielców
14.
14. Z.Kępiński, Impresjonizm, Warszawa 1986, s. 132.
Wobec tego obie łączy coś śmiertelnego, obie uderzają trupią bladością
skóry. Tamta impresjonistyczna Olimpia jest już jed-nak dziś klasyczną
pięknością z kanonu historii sztuki, a Olim-pia Kozyry, nie mieści się
w konwencji dzisiejszego przedsta-wiania kobiecego ciała. To nic innego
jak poddawanie pod wąt-pliwość mitu nieprzemijającej kobiecości, to
bunt przeciwko ujednolicającej funkcji kultury, w końcu także świadomy
dialog z historią sztuki, celowe odwoływanie się do konkretnego dzieła
malarskiego. Z tym, że Olimpia Katarzyny Kozyry to nie ob-raz olejny,
lecz duża barwna fotografia.
Katarzyna Kozyra urodziła się w Warszawie w 1963 roku. W latach 1988
1993 studiowała na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Początkowo u prof. Kazimierza Gustawa Zemły później u prof. Grzegorza
Kowalskiego. Rysu-nek studiowała u Romana Poziemskiego, później u prof.
Jerzego Stajudy wybitnej postaci warszawskiego środowiska arty-stycznego,
a po jego śmierci u Stanisława Baja.

Katarzyna Kozyra
Olimpia 1995, trzy fotografie
Kilkakrotnie uczestniczyła w plenerach w Centrum Rzeźby Polskiej w Oroń-sku.
W roku 1992 zachorowała na ziarnicę złośliwą (Morbus Hodgkin). W 1993
roku 4 czerwca obroniła swoją pracę dyplo-mową wykonana pod kierunkiem
prof. Grzegorza Kowalskiego na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawie Piramidę
zwierząt. Ta wywołała ogromne poruszenie nie tylko w środowisku arty-stycznym,
podobnie jak kolejne jej prace: Więzy krwi (1995), Olimpia, Łaźnia
(1997), Krzesło (1998), Łaźnia mę-ska (1999). Rok 2000 przyniósł
Kozyrze wyróżnienie za Łaź-nię męską na Biennale Weneckim. Jej realizacje
wywołują gło-śne dysputy, zarówno oburzenie jak i aprobatę. Uderzają
w deli-katne pokłady ludzkiej świadomości, uaktywniając myślenie do-tyczące
oczywistych problemów i zjawisk.
Kolejną artystką, która podobnie jak artystki omówione poprzednio posługuje
się swoim własnym ciałem, ściślej organi-zmem, chcąc zrozumieć jego
strukturę, przestrzeń, badać jego reakcje i rytmy jest Joanna Rajkowska.
Dla tej artystki ciało po-szukujące własnej tożsamości to ciało psychiczne
obdarzone zdolnością przeobrażania się, transformacji, która organizowana
jest przez proces myślenia samej Rajkowskiej. Problemy, doty-czące każdego
człowieka: ból, cierpienie oraz inne dolegliwości ustroju ludzkiego,
składają się na przekaz jej ostatnich realiza-cji.
Joanna Rajkowska urodziła się w 1968 roku w Bydgoszczy. W latach 1988
1993 studiowała na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Jerzego Nowosielskiego
ASP w Krakowie. W marcu 1993 roku uzyskała dyplom z wyróżnieniem, nosił
on tytuł
O przebywaniu w dwóch pomieszczeniach. Rajkowska uzyskała także dyplom
z historii sztuki w czerwcu 1992 roku, studiowała bowiem na Uniwersytecie
Jagiellońskim w Krakowie
w latach 1987÷1992. Wyjechała do Nowego Jorku. Tam przeszła semestralny
program State University of N.Y (1994÷1995). Po powrocie do Polski tworzyła
manekiny, jakby wykreowane przez szalonego psychoanalitykagenetyka,
zwierzęcoludzkie hybrydy, zmutowane i okaleczone istoty, i znów kobiety
i mężczyźni o androgynicznych kształtach, niejednoznacznej identyfikacji
seksualnej i płciowej, np.: Lobster Lovers (1996), Hustler (1997),
Miłość człowieka zwanego psem (1997-1998), White Spirit Sans Odeur
(1997) i inne. Później Rajkowska pracowała w fabryce manekinów. Zrealizowała
kolejne prace: Mycie rąk (N.Y. 1995), Bibliotekarze z Ziemi Ognistej
(1997), Ucho które słyszy (1997), Przypadłości, czyli nauka o chorobach
wewnętrznych, Rzeczy, które robię wieczorem.
W czerwcu 2000 roku w CSW w Warszawie Rajkowska pokazała realizację
zatytułowaną Satysfakcja gwarantowana.
I tu dopiero się przeobraziła, przetransformowała, zapuszkowała. Satysfakcja
gwarantowana to zestaw produktów stworzonych przez J. Rajkowską. Rajkowska
wykorzystała nowe środki artystycznego wyrazu produkty spożywcze wraz
z całą otoczką marketingową: sześć gatunków napojów gazowanych, o pojemności
0,33 l, mydło, wazelinę i perfumy. Wyprodukowane zostały metodami przemysłowymi
na skalę przemysłową.

Joanna Rajkowska
Satysfakcja gwarantowana 100%, 2000,
kampania reklamowa
Towary te przygotowane według zasad obowiązujących na rynku, mają swoje
logo, wszystkie posiadają handlowe nazwy i starannie za-projektowane
opakowania. Nadają się do użytku: napoje można po prostu wypić, umyć
się mydłem i poperfumować wodą toale-tową.
Wytworzone przez Rajkowską produkty do złudzenia przypominają prawdziwe
towary, które dostępne są na naszym rynku. Zwykle jest tak, że wsypując
płatki do mleka, czytamy ich skład umieszczony na opakowaniu. Jednak
skład produktów Rajkowskiej jest zaskakujący, nie do przyjęcia. Użyła
samej siebie, swego ciała do produkcji. Na liście składników napojów
oprócz wody, CO2 i konserwantów jest także: DNA, szara substancja mózgu,
wyciąg z gruczołu piersi, śluz z pochwy, rogówka, endorfina wszystko
z Joanny Rajkowskiej. Tak samo rzecz ma się z kosmetykami. Wazelina
wyprodukowana jest na bazie śliny artystki, perfumy z dodatkiem jej
feromonów, a mydło tłuszczu. Na opakowaniach produktów wykorzystuje
Rajkowska wizerunki swoich bliskich, fotografie z dzieciństwa i wizerunki
fragmentów intymnych części swojego ciała. Na opakowaniu wazeliny jest
mała Joasia z ojcem, na mydełku mała Joasia
z mamą, a na perfumach widnieje jej mąż Paweł. Niesamowite jest to,
że każdy z produktów ma inne działanie, a użycie może również wywoływać
skutki uboczne. Dziwne jest owe działanie, gdyż nie dotyczy walorów
odżywczych, aspektów dietetycznych czy reakcji alergicznych. Napoje,
na przykład mają własności odświeżające, stymulujące erotycznie, uśmierzają
ból, koją uczucie braku, przeciążenie nudą, co niesamowite transformują
genotyp. Kosmetyki dotykają sfery uczuć wpływają na relacje z bliskimi.
Mydełko natomiast powoduje lęk przed życiem rodzinnym i wspólnym oglądaniem
telewizji15, a skutkiem ubocznym może być samogwałt. Użytkownicy wazeliny
muszą
15. Nadruk na opakowaniu mydełka jednego z produktów Satysfakcji
gwarantowa nej
liczyć się z tym, że na motorze odczuwają natychmiastową ulgę, ale zaniknie
im instynkt rozmnażania się. Skutkiem ubocznym po użyciu jest odraza
wobec zwierząt16 oraz uczucie stałego zażenowania17. Zapach perfum
likwiduje związki krwi i daje poczucie pojedyńczości18, trzeba jednak
uważać, bo istnieje ewentualność nagłego wsiadania do autobusu, aby
gdzieś pojechać i z kimś się spotkać19.
Równolegle z prezentacją produktów Rajkowska tworzy performance. Eksponuje
samą siebie w formie produktu spożywczego: na srebrnej tacy opakowaną
folią metodą próżniową, garnirowaną warzywami. Opakowanej w folię artystce
towarzyszą dwa przepisy kulinarne. Opakowała się Joanna Rajkowska, zrobiła
to także Maria Pinińska-Bereś już w 1973 roku. W pracy Czy kobieta
jest człowiekiem? ukazany jest fragment kobiecego ciała pokryty śladami
pocałunków, wycięty i wdrążony na kształt kostiumu kąpielowego. Całość
zaopatrzona jest w metkę, na której można wpisać datę produkcji i datę
ważności.

Maria Pinińska-Bereś
Czy kobieta jest człowiekiem,1973, rzeźba
16. ibidem 15.
17. ibidem.
18. ibidem.
19. ibidem.
Czyli, podobnie jak u Rajkowskiej, mamy tu do czynienia
z pewnymi akcentami przemysłowymi. Z tym że Maria Pinińska-Bereś dotyka
innego problemu, mianowicie funkcjonowania ciała kobiety jako przedmiotu
służącego zaspakajaniu męskich potrzeb. Inne prace Pinińskiej-Bereś,
takie jak Gorsety, Psychomebelki czy stoły zastawione fragmentami
kobiecego ciała: nogami, biustami, łonami podejmują problem konsumpcji
kobiecego ciała. Tak samo fakt zjadania, wypijania, konsumpcji artystki
demonstruje Rajkowska w swojej SATYSFAKCJI. Podobnie umieszcza na puszkach
z napojami fragmenty swojego własnego ciała i zachęca do wypicia. Rajkowska
posuwa się jednak dalej używa wyciągów, wydzielin, śluzów ze swojego
własnego organizmu. Tutaj jednak dopowiem, że tak naprawdę nie pozwoliła
na trepanację aby uzyskać szarą substancję mózgu, nie odsysała sobie
też tłuszczu na mydło. Poruszamy się
w sferze artystycznej fikcji i to jest właśnie ciekawe. Po prostu: Zjedzcie
mnie! - to brzmi niczym odezwa do mas do tłumu. Ja chcę uprawiać sztukę,
która idzie w tłum. Powinnam pracować w fajansach we Włocławku20
mówi Rajkowska w jednym wywiadzie. Dlaczego zaraz we Włocławku? Wystarczyło
ze artystka stworzyła produkty, które można kupić, tym samym pójdą one
w tłum, do mas. Taki charakter miała też sztuka w porewolucyjnej Rosji,
socrealistyczny, masowy. Sztuka miała być młotem, który kształtuje świadomość,
a artysta wytwórcą. Rajkowska posługuje się językiem rynku, czyli tym
co jest w postindustrialnym społeczeństwie najbardziej nośne. Czy nie
ma ów język czegoś wspólnego z futurystycznym językiem maszyny? Joanna
używa go ironicznie, zaś futuryści robili to na poważnie. Wierzyli w
siłę maszyny, społeczeństwa, ich ideą było MMM Miasto, Masa, Maszyna,
natomiast Joanna Rajkowska mówi:
20. E. Gorządek i S. Szabłowski, wywiad z J. Rajkowską, Świat odcina
mi paluszki, [w:] Stys-
fakcja gwarantowana 100%, kat.opr. S. Szabłowski, CSW Zamek Ujazdowski,
2000, s. 10
(...) ale się daliście nabrać, właśnie tyle jesteście warci, wcale
byście nie kupili dzieł sztuki, ale za to wypijecie wodę mineralną i
się po prostu umyjecie21.
Rajkowska produkuje, pakuje, wystawia, sprzedaje. Uczyniła z galerii
sklep. Wcześniej, bo w roku 1961 Andy Warhol postawił znak równości
między sklepem a galerią. Uczynił ze sklepu galerię, pokazał bowiem
swoje malowidło w witrynie magazynu Bonwit Teller w Nowym Jorku. Swą
działalność podporządkował kryteriom komercyjnym. Jego Fabryka wytwarzała
tysiące egzemplarzy grafik, naśladując masową produkcję przedmiotów
codziennego użytku. Podobnie Joanna Rajkowska
.
Andy Warhol Joanna Rajkowska
Puszka zupy Campbell Satysfakcja gwarantowana 100% 2000.
1999.
wyprodukowała swoje towary. Warhol nie zaniedbywał też reklamowych chwytów,
zwracając uwagę na potrzeby rynku. Prezydent pije Coca-Colę, Liz Taylor
pije Coca-Colę, i ty wyobraź sobie też pijesz Coca-Colę takie
hasło wystarczyło zamiast komentarza do pracy Butelka Coca-Coli. Nie
mogę pominąć puszki, która jest symbolem twórczości Andy Warhola, nie
można jej nie zauważyć w folderze Satysfakcji gwarantowanej Joanny
Rajkowskiej. Z powodzeniem sprzedał Warhol wizerunki puszek zupy Campbell,
sprzedaje też Joanna puszki z napojami gazowanymi, za jedyne 19.99 za
sztukę.
21. ibidem 20.
ROZDZIAŁ II
NOWE ŚRODKI ARTYSTYCZNEGO WYRAZU - SPOSÓB NA DZISIEJSZOŚĆ
Realizacje , których twórcy prowadzą dialog z historią sztuki są pewnego
rodzaju sposobem, antidotum na dzisiejszość, na podzielony, upadły i
skomercjalizowany nasz świat. Żebrow-ska tworzy świat dla siebie - "Świat
po świecie" , Kozyra po-sługuje się brutalnym naturalizmem, gdyż
tylko ten wywołuje dziś poruszenie, a Rajkowska tworzy czarną komedię,
swój jak-by nie było autoportret rozbity na tysiące puszek, mydeł, waze-lin,
kosmetyków - drwiąc tym samym z dzisiejszej rynkowej ot-chłani, która
wsysa nieszczęsnych konsumentów.
Alicja Żebrowska stworzyła, poprzez hipnozę i sen, utopię oraz nową
genetyczną mutację, która ma być antidotum kojącym ból podzielonego,
podłego świata. Przez tę realizację artystka dociera do swych obaw,
marzeń i pragnień. Te zrodziły Onone nowy gatunek, inny wymiar. Onone
to autoerotyczny Świat po świecie, świat Alicji Żebrowskiej stworzony
na przekór te-mu światu, z wewnętrznej potrzeby uwolnienia pewnego nad-miaru
autoemocji. "Onone" jest to także baśń futurystyczna opowieść
opatrzona przepięknymi fotogramami, baśń dla widza- człowieka, który
będąc świadkiem przełomu wieków, tysiącleci, jest spragniony imaginacji
i nadziei, który chowa się przed cywilizacją, ponieważ ta ciągle pragnie
go pogrzebać. Realiza-cja Onone to także obraz nowego nieba, w którym
brak miej-sca na grzech pierworodny, na wielki boży grożący palec, wy-gnanie
i podziały. Alicja Żebrowska tworzy pewnego rodzaju raj - wieczne szczęście
, dzięki któremu łatwiej jej będzie prze-trwać lęk przed nadchodzącą
apokalipsą.
Dziś człowiek nieustannie skierowany jest ku zewnętrzności, nie potrafi
umiejętnie prowadzić wewnętrznego dialogu, dialogu duszy, zaawansowanej
rozmowy z samym sobą. Stąd biorą się nerwice i choroby psychiczne. Człowiek
dziś boi się, wstydzi się sięgnąć gdzieś najgłębiej siebie, wyciągnąć
i nazwać swe pragnienia, zarówno te erotyczne jak i psychiczne. Ludzie
dziś, po prostu nie wiedzą jak się dotykać i zaspakajać, tylko dlatego,
że nie potrafią ze sobą o tym rozmawiać. Natomiast Alicja Żebrowska
przedstawiła nam doskonalszą postać ludzkiego gatunku - Onone, egzystującą
poza cierpieniem i niedomówieniami. Postać Onone pozbawiona jest płciowej
różnicy, posiada zarówno męskie jak i żeńskie organy, obojnacza, jest
częścią natury, a jednocześnie korzysta z dobrodziejstw technologii
przyszłości. Onone istnieje poza erotycznym tabu i wstydem, nie ma przed
sobą odrobiny tajemnicy. Specyficzna cielesność zapewnia jej: wolność,
niezależność i nieograniczony dostęp do przyjemności, słodkich perwersji,
za którymi kryje się kara i potępienie. Dziś jest ogólnie przyjęte bowiem,
potępiać za wszelakie odstępstwa od norm oraz hamować słodkie perwersje,
bo te nie są na miejscu. Pożądanie Onone, na przekór wszystkiemu, dzisiejszości,
stanowi obieg zamknięty, zawierając się w sobie i w sobie spełniając.
Jej tożsamość w przeciwieństwie do naszej nie skupia się wokół ciągłego
doświadczania braku, tęsknoty i niespełnienia. Onone nie wie co to samotność,
ponieważ podstawą jej kobieco - męskiego scalenia jest jednakowa miłość
ku samej sobie oraz ku wewnętrznemu 'innemu '. Jej zbudowane z przedziwnych
fragmentów, lśniące, gładkie, zasnute folią, obupłciowe ciało kryje
w sobie psychiczną i seksualna pełnią, w odróżnieniu od ludzkiej ograniczonej
jednopłciowości, która odzwierciedla rozbitą duszę, a człowiek wydany
jest na pastwę pożądania. Dzisiejszy człowiek, u którego rola wzroku
jest dominująca, postrzega seksualność w sferze wizualnej, bowiem ta
opanowała całą dzisiejszą kulturę. Alicja Żebrowska ponownie niesie
antidotum w realizacji "Onone". W stworzonej przez nią postaci
dochodzi do niesamowitego rozwoju zmysłów. Dominantę wzroku przejmują
inne sensualne zmysły, emocje i intuicje.
Jest kolejny aspekt, który przemawia za tym, że realiza-cja, tym samym
istota, jaką stworzyła Alicja Żebrowska jest sposobem na dzisiejszość.
Koniec XX wieku to czas zdomino-wany przez lęki przed zakażeniem i chorobą,
które zdetermino-wały seksualną wolność, co z pewnością utrudniło i
skompliko-wało miłosne relacje pomiędzy ludźmi. Seksualna niezależność
Onone jest właśnie odniesieniem do tego bolesnego społecznego kontekstu.
Autoerotyczna pełnia Onone pozwala jej bowiem bezpiecznie trwać w swej
intymności nie naruszając satysfak-cjonującej harmonii. Onone pobiera
pokarm prosto z natury. Ssie soki dzięki specyficznie skonstruowanym
sutkom - wężykom. Wężykom, które przybrały kształt wydłużonych smoczków.
Rośliny zaś pompują nektar przez długie wypustki. To umożli-wia Onone
pobieranie pokarmu i jednoczesne zachowanie ekolo-gicznej symbiozy z
naturą. Znów bierze górę samowystarczal-ność. Także w cyklu rozrodczym
możliwe jest jedynie samoza-płodnienie, zaś ciąża i poród przebiegają
podobnie jak u człowieka.
Projekt Alicji Żebrowskiej jest pewnego rodzaju manifestem przeciwko
dyskryminacji seksualnie "innych". Dziś bowiem, dostrzec można
bezwzględną brutalność i negację wobec ludzi wykazujących odmienność
seksualną. Żebrowska pokazuje nam, że Onone jest dwupłciowa, posiada
atrybuty męskie, choć zdawać by się mogło, że jest kobietą. Na przekór
tej negacji artystka tworzy istotę, która jest zespoleniem pierwiastków
męskich i żeńskich, niczym innym jak lustrzanym odbiciem duchowych i
zmysłowych możliwości człowieka. Każdy z nas bowiem, ma w sobie zarówno
pierwiastki męskie i żeńskie. Niektórzy mają przewagę męskich cech choć
są kobietami i na odwrót. Nie można tego negować. Odmienna seksualnie
orientacja to nie powód by kogoś wykluczać czy skreślać. Może to, podobnie
jak Onone, samowystarczalni, androgyniczni dzisiejsi "inni"?
Inną - chorą, łysą, bladą i słabą przedstawia siebie Katarzyna Kozyra
w pracy Olimpia. Posługując się brutalnym naturalizmem wstępuje w
rzesze chorych ludzi. Środek artystycznego wyrazu jakim się posługuje
, wielkoformatową, barwną fotografią, eliminuje najmniejszy cień iluzji.
Podobny charakter mają też reklamy Benettona czy fotografie konkursu
World Press Photo. Każdy billboard, na każdym rogu zatłoczonego miasta
to przecież nic innego jak barwny wielkoformatowy fotogram. Przez posłużenie
się tym środkiem artystycznego wyrazu i przez użycie swego ciała jako
narzędzia Katarzyna Kozyra sprowadza temat choroby i śmierci do poziomu
komunikatu, gra z konwencją. Analogicznie, artystka rujnuje pewien porządek
estetyczny, uciekając się do wielkoformatowej barwnej fotografii, której
wizualne działanie z samej natury rzeczy (wielkość, kolor) musi być
i jest bardzo silne. Dzisiejsze, wielkie, kolorowe billboardy, którymi
wytapetowane są całe miasta przedstawiają wyidealizowane postacie
ciała wypudrowanych kobiet z wafelkami, mężczyzn po goleniu bez skazy,
piękne samochody, których linie są jak gepardzie kręgosłupy, butelki
przyjemnie schłodzonego napoju, panie, które mają pranie czyste jak
łza i najdłuższe nogi w najlepszych rajstopach. Na billboardach Katarzyny
Kozyry, umieszczonych jednak na ścianach galerii, widzimy ciało artystki
wyniszczone chorobą, nagą staruszkę siedzącą na tapczanie i jeszcze
raz Katarzynę Kozyrę spoczywającą na szpitalnej kozetce. Pokazuje pozbawione
osłon, tajemnicy wypreparowane w okrutnym laboratorium pop gabinetu22
ciało (niczym ciała zwierząt z Piramidy...) Bez żadnych
22. Z. Jabłonowska, Tylko wolność, Exit, 1996, nr 3 z III, s. 1275
półśrodków, bez żadnych ogródek, sposobów mówi o chorobie i o śmierci.
Katarzyna Kozyra estetyzuje śmierć, łamie konwen-cję i ogólnie przyjęte
zasady estetyki, w której wyznacznikiem piękna jest generalnie uznany
mundur dzisiejszego człowieka- pięknego, młodego, zdrowego, zwycięskiego
i bezpruderyjnego.
Dziś ekshibicjonizm zdrowych wydaje się być na miejscu, zaś ekshibicjonizm
chorego czy starego człowieka całkiem nie na miejscu. W swojej realizacji,
przedstawiając cierpiącą siebie, swoje wyniszczone chorobą ciało Katarzyna
Kozyra staje po stronie chorych, brzydkich, kalekich ( w Więzach krwi
także ) i wszystkich innych gorszych. Przez to, że Olimpia to praca
o charakterze publicznym, wywlekająca, na forum problem kompleksu chorej
ludzkiej psychiki, jej autorka staje się obroń-cą, reprezentantem rzesz
tych brzydkich odrzuconych. Zostali ono wysłuchani a ich problem stał
się problemem publicznym, być może ta realizacja przywróciła dobre samopoczucie
i pew-ność siebie wszystkim niedoskonałym. 23
Język reklamy, zasady funkcjonowania dzisiejszego rynku, prace wykonane
metodami przemysłowymi w setkach, tysiącach egzemplarzy to cechy Satysfakcji
gwarantowanej Joanny Raj-kowskiej. To jej sposób na dzisiejszość. Joanna
Rajkowska po-stanowiła bowiem, wyprodukować własne masowe produkty,
ta-
23. Wspomnę jeszcze realizację Anny Jaros pod tytułem Jesteśmy
okropne, która pojawiła się na billboardach w kilku większych miastach
w Polsce w lutym 1999 roku. Praca ta została zaprezentowana w ramach
Galerii Otwartej, której program jest związany z pojęciem tolerancji.
Realizacja ta wydaje się być bliska realizacji Katarzyny Kozyry, gdyż
środkiem artystycznego wyrazu jest billboard, fotografia, czyli obraz
bez iluzji. Sposobem kontaktowania się artystek z widzem staje się komercyjny
język reklamy. Obydwie prace prowokują widza do dyskusji, do odpowiedzi
na pewne pytania. Praca Jesteśmy okropne nasuwa pytanie, czy przedstawione
w projekcie kobiety są faktycznie okropne i dlaczego? Może dlatego,
że przeczą tradycyjnemu wizerunkowi kobiety, zwłaszcza obecnemu w reklamie
( problem podobny jak u Katarzyny Kozyry ), czy też dlatego, że są to
samotne kobiety pokazane w przestrzeni domowej? Praca ta ma dość niejasny
przekaz, ale prowokuje do dyskusji, wzbudza emocje, może prowadzić do
pewnych wniosków. Zwłaszcza dziś, kiedy billboardy dają doskonałą sposobność
do wyciągania takich prawd, prowokowania takich dyskusji.
kie które niosą ze sobą mnóstwo informacji dla współczesnego, skomercjalizowanego
świata i jego mieszkańców konsumen-tów. Artystka przemawia pasującym
do dzisiejszości językiem produkcji, rynku, konsumpcji. Jest to język
uniwersalny, ela-styczny a także plastyczny. Środkiem artystycznego
wyrazu są po prostu puszki, opakowania, mydła, wazeliny i sama Joanna
Rajkowska jej ciało opakowane folią na tacy, gotowe do zje-dzenia.
Rozpoznała ona mechanizm dystrybucji, który rządzi dzisiejszym światem.
Nie wkręca się jednak w ów mechanizm, choć stosuje tę samą metodę
produkuje. Jej produkowanie to trochę jak chichotanie z dzisiejszej
sytuacji. Dziś odbywają się pielgrzymki całymi rodzinami do hipermarketów,
w telewizji TOPSHOP, okrągłe 24 godziny oferuje nam najwspanialszy mik-ser,
czy praktyczny zestaw noży. Telewizja nie kłamie, uwierzcie reklamie,
pranie czyste jak łza doda ci skrzydeł
i zapewni potrójną skuteczność prawie każdy z nas potrafi przytoczyć
choćby jeden slogan reklamowy. Wszyscy jesteśmy uwikłani w ten wielki
kołowrót. Tylko nie każdy ma tę świado-mość. Joanna Rajkowska z pewnością
ją ma i świetnie wykorzy-stuje. Manipuluje obowiązującymi regułami podsuwając
odbior-cy sztukę w formie najbardziej przystępnej z możliwych w po-staci
konsumpcyjnej, czyli takiej, której potencjalny odbiorca z pewnością
nie ominie. Jest bowiem przyzwyczajony do puszek, puzderek i flakonów.
Ja się skupiłam na momencie wypicia. Otworzenia puszki, wypicia, przeczytania
etykietki. I myślę, że to, co się będzie wtedy działo w umyśle pijącego,
to jest właśnie to, o co mi chodzi.(...) Celem tej pracy nie jest unicestwianie
tylko znalezienie języka i nawiązanie kontaktu. Ja nie chcę wcale popełniać
samobójstwa i kroić się, przerabiać na napoje, tylko chcę kontaktu,
chcę rozmawiać i znaleźć język do tej rozmowy24
24. ibidem 20
podkreśla Joanna Rajkowska. Tym językiem, jednocześnie środ-kiem artystycznego
wyrazu jakim się posługuje artystka jest etykieta, cała kampania reklamowa,
a narzędziem wspomagają-cym jest jej własne ciało. Użycie go uwypukla
dobitność prze-kazu, podkreśla istotę całej realizacji ciało na tacy
i ciało w puszkach.
Satysfakcja gwarantowana to propozycja Joanny Raj-kowskiej jak dzisiejsze
społeczeństwo może użyć artysty. Może go po prostu kupić i zjeść, tak
jak towar kupiony w supermarke-cie. Poza tym autentycznie chciałam,
aby to kupili, płacąc re-alnymi pieniędzmi. Myślę, że pieniądze w jakiś
sposób określa-ją wartość mojego istnienia. I to jest dla mnie największy
dow-cip tej pracy. Cieszę się z tego, że mogę się przeliczyć konkret-nie,
ile kosztuję. Istnieję w siatce ekonomicznej25 mówi Jo-anna Rajkowska.
To smutne, że artystka tak siebie w puszkach za pieniądze sprzedaje,
lecz jest to właśnie jej sposób na dzi-siejszość.
25. ibidem 20.
ROZDZIAŁ III
NOWE ŚRODKI ARTYSTYCZNEGO WYRAZU - OSTATNIA DESKA RATUNKU.
Alicja Żebrowska. Katarzyna Kozyra i Joanna Rajkowska używają swoich
ciał aby wyrazić "autoemocje". Ciało ludzkie,
a w szczególności osobiste ciało to ostateczny środek artystycznego
wyrazu, ekstremalne narzędzie, po jakie można sięgnąć aby wyrazić, przekazać,
dotrzeć. Posłużenie się swoim własnym ciałem łamie pewne konwencje.
Godzi w klasyczna estetykę, burzy harmonię, ład rzeczy brzydkich i ładnych
oraz ich miejsce, sytuacji. Brzydkie. w przypadku opisywanych realizacji,
wchodzi w obszar sztuki, a ta przecież traktuje o pięknie. Jednak powiedzmy
sobie wyraźnie - sztuka dziś nie jest wyłącznie po to, by sprawiać przyjemność.
Nie sprawia przyjemności, ponieważ balansuje w klimacie ostateczności,
w sferze ABJECT - wstrętu i odrzucenie. Generalnie sztuka dziś jest
odbierana jako zjawisko, po którym nie można spodziewać się niczego
więcej. Wszystko zostało powiedziane. Ani Żebrowska, ani Kozyra, ani
Rajkowska nie chcą sprawiać przyjemności, tylko, że z drugiej strony,
rozpaczliwie łapią się ostatniej deski ratunku, używając swoich ciał,
rewolucyjnie burzą stary porządek. Nie chcą mówić tradycyjnie, pięknie,
ponieważ dziś tak się po prostu nie da. Każda z nich porozumiewa się
z widzem za pomocą indywidual-nego kodu, wykorzystuje ostateczny wariant,
ponieważ inny nie byłby w ogóle zauważony. A żeby wypowiedzieć się w
dzisiej-szych czasach trzeba po prostu uciec się do ostateczności, po-służyć
się takim środkiem artystycznego wyrazu, który trafi do odbiorcy, zostanie
zauważony, a twórczy głos przez niego usłyszany.
Genezą projektu Alicji Żebrowskiej "Onone - świat po świecie"
jest sen o androgynicznej istocie, która w owym śnie zintegrowała się
z dziwnymi roślinami i weszła w obieg zastanego krajobrazu. Analogicznie
w projekcie - istoty scalają się
z otaczającym je krajobrazem ( np. w "Assimilatio"). Sama
bezpośrednio "zagrała" w jednym z fotogramów projektu: "Hypnosis"
jako brzemienna ONONE. W ciemnym pomieszczeniu wysłanym srebrzystą folią
przepięknie załamującą światło, stoi ława zasnuta narzutą w dziewiętnastowieczne
wzory. Na ławie-łożu leży na plecach Alicja Żebrowska, jest brzemienna,
spowita folią, śpi. Jej ciało jest tak samo wyposażone w atrybuty męskie
i żeńskie, jak ciała innych androgynicznych istot projektu. Piersi posiadają
przedłużone wypustki. W ciemnościach na lewo zauważamy też mężczyznę
- to hipnotyzer - sugeruje Harmut Böhme, analizując Hipnozę i trans.
Mówi też, że scena ta ma klimat XIX - wiecznej klasycznej epoki hipnozy,
transów terapeutycznych i histerycznych kobiet. Na "obrazie"
Alicja Żebrowska sprawia wrażenie śpiącej, czyżby zahipnotyzowanej?
" W stanie hipnozy w transie prowadzącym do usunięcia świadomości
ciało artystki ulega metamorfozie staje się hybrydyczne i przyjmuje
wszystkie atrybuty seksu i płodności. W jaskini snu ciało może wystąpić
we wszystkich możliwych do pomyślenia metamorfozach i metaforach. Możemy
odczytywać tę scenę również i tak, jak gdyby seksualnie, polifonicznie
artystka przedstawiała w formie ironicznej wszystkie fantazje, które
psychoanaliza - np. sam Freud-określa za pomocą formuły "zagadka
kobiecości". Równocześnie hipnotyzer byłby alegorią medialności,
personifikacją medium, przy pomocy którego Alicja Żebrowska utrzymuje
w ruchu proces (cielesnych, artystycznych) metamorfoz. Proces ten przypomina
rodzaj obłędu, transu, który jako siła usuwająca i przemieszczająca,
a w każdym razie przekształcająca, funkcjonuje podobnie jak fantazja
artystyczna. To co tutaj obserwujemy to moment uchwycenia procesu artystycznego
jako sceny teatralnej".(26)
(26). H. Böhme "Podróż
do wnetrza ciała i jeszcze dalej - sztuka Alicji Żebrowskiej",
kat.wyst. oprac: A.Żebrowska, K.
Kozakiewicz, CSW, Galeria Laboratorium 1997, s. 12.

Alicja Żebrowska
"Onone - Świat Po Świecie", HYPNOSIS,1995, fotografia
Nie można wiec stwierdzić, że sposób realizowania "Onone"
i osobnych fotogramów projektu to ostatnia deska ratunku. In-terpretacja
Harmuta Böhme "Hypnosis" jako momentu uchwycenia pewnego procesu
artystycznego i przedstawienia go jako sceny teatralnej przemawia za
tym, że jest to projekt o cha-rakterze raczej konstruktywnym niż ostatecznym,
końcowym, taki po którym nie można powiedzieć już nic. Cała realizacja
"Onone", skoncentrowana na ciele i na fantazjach, które ono
uosabia, ma raczej pozytywny wydźwięk. Mamy tu do czynienia z żartobliwymi,
sennymi marzeniami kobiety, oscylującymi miedzy bukoliką, groteską i
humoreską, które dotyczą symbolicznego i fizjologicznego porządku płci.
Alicja Żebrowska inscenizuje w dowcipny i przemyślany sposób różnorodne
toposy kultury i komponuje z nich ironiczne etiudy dotyczące jednego
z najstarszych motywów kultury - androgynizmu i hermafrodytyzmu. Jak
przedstawienie androgynicznej postaci na pokrytej kwiatami dzikiej łące,
czy hermafrodytycznych elfów tańczących wśród traw, trzęsących fallusami
przyczepionymi do piersi może być ostatecznością?
Obraz taki wzbudza raczej śmiech. Nawet motyw zadumanej ONONE, opierającej
na dłoni podbródek, siedzącej sobie na skale, wywołuje raczej pozytywne
emocje. Alicja Żebrowska tworzy cykl fotogramów i wideo, stosuje nowy
środek artystycznego wyrazu, ponieważ, gdyby nawet spróbowała namalować
obrazy olejne na płótnie, dziś przed nimi zatrzymali by się tylko nieliczni.
Posłużenie się owym narzędziem, o którym była mowa wcześniej - ciałem,
w przypadku Żebrowskiej nie jest ostatnią deską ratun-ku. Z tym, że
artystka tworzy swój "świat po świecie", świat, który może
będzie istniał jak skończy się ten. Może tworzy ten świat na własną
potrzebę, gdyż w naszym takie istoty nie przeżyły by długo. To jest
jedyna nuta goryczy i ostateczności jaka dźwięczy w projekcie Alicji
Żebrowskiej. Poprzez użycie ciała artystka podkreśla swoje zaangażowanie
i istotę przekazu całego projektu - to co zostaje utracone w realności,
jak bumerang powraca poprzez nieświadomość, wyświetlane w stanach wizji,
snu i fantazji, jest bodźcem prowokacją do tworzenia, w tym przypadku
osobistego futurystycznego świata.
Podobnie Katarzyna Kozyra nie zdecydowała się namalować obrazów na płótnie.
Stworzyła jednak swoją pracę pod tytułem Olimpia składającą się z
trzech dużych fotogramów i filmu wideo.
To bardzo osobista praca i całkiem świadomy ekshibicjonizm. Stanowiła
reakcję na tę aferę z Piramidą zwierząt. W gruncie rzeczy czułam się
dotknięta faktem, że z Piramidy... przyszło mi tłumaczyć się chorobą.
Pomyślałam: dobrze, jeśli to jest tak bardzo interesujące, jeżeli wywleka
się moją prywatność wbrew mej woli i moim przekonaniom, to mogę zrobić
to także sama. Mogę wywalić swoją prywatność nie wtedy, gdy ktoś tego
chce, ale gdy chce tego sama, nie po to by służyło innym ale by służyło
mnie samej. Chcecie mnie takiej, to macie, nawet gdyby okazało się to
niesmaczne. (...) Przez trzy lata funkcjonowałam z kroplówką, tak jak
inni z papierosami czy wódką. To była moja rzeczywistość. Żyłam w szpitalach
gabinetach, na naświetlaniach, wśród tej mniejszości, a może i większości,
której coś dolega. Byłam przywiązana do lekarskiej opieki, uzależniona
od niej jak pies od człowieka.27
Choroba sprawia, że człowiek czuje się egzystencjalnie zniewolony, czuje
ból swojego ciała, które nie pozwala o sobie zapomnieć. Niektórzy porównują
swe cierpienie z krzyżem pańskim, ponieważ wtedy jest im łatwiej nieść
cierpienie, gdyż utwierdzają się w przekonaniu, ze podobnie jak Chrystus
dźwi-gają krzyż. Kozyra swój ból i swe cierpienie wywleka z trzeź-wością
umysłu, z pełną świadomością na światło dzienne. Nie mydli sobie oczu
symbolami, religijnym antidotum. Jej Olim-pia to wrzask, nie krzyk
człowieka artysty, który znalazł się w totalnie beznadziejnej sytuacji.
Kozyra sfotografowała wła-sne, zagrożone śmiercią ciało, dla siebie
i dla nas, abyśmy zo-baczyli jak przez trzy lata funkcjonowała z kroplówką,
nawet gdyby okazało się to niesmaczne. Była uzależniona od chemio-terapii,
od kroplówki, od tego całego procesu, który miał spra-wić by nie umarła.
Olimpia ma na szyi czarną aksamitkę, która symbolizuje podporządkowanie,
to raczej obroża niż symbol kokoty z mane-towskiego obrazu. Artystka
podaje jak na talerzu swoje przy-wracane życiu ciało. Wielkie barwne
fotografie uderzają w wi-dza swą dosłownością, ekstremalną prawdą oraz
patologią. Czy tylko ta ostatnia wydaje się być interesująca dla znudzonego,
wybrednego, współczesnego widza? Czy tylko chwytanie się przez artystów
ostatniej deski ratunku potrafi nas zatrzymać,
27. Z K. Kozyrą rozmawia P. Sarzyński, Coś mi siedzi z tyłu czaszki
Po-
lityka 1998, nr 5 s. 43
nakazać zrozumienie i kontemplację? Katarzyna Kozyra poprzez to, że
wypowiada się w ekstremalny, ekshibicjonistyczny spo-sób, posługując
się sobą, jest ofiarą, i to nie tylko choroby, ale także mediów i zbyt
szczelnie zamkniętych umysłów. W Olim-pii jest ofiarą, doświadcza
egzystencjalnego dna, ociera się
o ostateczność, lecz jej działalność nie kończy się na tej reali-zacji.
Później jest jeszcze Łaźnia damska i męska, i laury
w Wenecji, i w końcu Święto wiosny i Lekcja tańca. Na twarzy Kozyry
pojawia się uśmiech.
Joanna Rajkowska, mówi podobnie jak Alicja Żebrowska
i Katarzyna Kozyra. Wykorzystuje swoje własne ciało jako na-rzędzie,
które umożliwia komunikowanie się i pomaga w nawią-zaniu kontaktu. Rajkowska
niewątpliwie łapie się ostatniej de-ski ratunku, gdyż swoje ciało angażuje
do kampanii reklamowej, przez to maksymalnie spłyca jego wartość i jego
znaczenie. Uderza jeszcze głębiej, ponieważ sugeruje, że nasza egzystencja
jest niczym jednorazowy produkt, który wykorzystuje się szyb-ko i szybko
zużywa. Kolosalna przemysłowo komercyjna ma-china jest niczym potwór,
który przeżuwa, przetwarza, segregu-je i odrzuca nas ludzi. Wsysa jedynie
to co użyteczne w global-nej wiosce: wygląd, znajomość języków obcych,
obsługi kompu-tera, kilka innych wybranych zdolności, kilka społecznych
ról. Resztę: własny, wewnętrzny światek, rządzący się swoimi pra-wami,
intymność, wszystko to co osobiste, machina traktuje ja-ko bezużyteczne
nic. Przeciwko takiemu marnotrawstwu buntuje się Joanna Rajkowska i
tworzy swój projekt Satysfakcja gwa-rantowana, który jest jej propozycją
(świetnie wpasowującą się w kołowrót komercyjnej machiny), jak w najbardziej
ekono-miczny sposób spożyć jednostkę:
Zleceniodawca wykorzystuje dziesięć procent moich zdolności, chce,
że tak powiem, ładności. Jak mówią robotnicy: To musi mieć jakiś wygląd.
I od tego wyglądu jestem ja. Czyli robię w wyglądach. To mniej więcej
tak, jakby inżynier statków atomowych miał przykręcać krany. To jest
fałszywa relacja. Ja tego nie chcę, nienawidzę. I ta moja autentyczna
nienawiść do tego rodzaju zleceń, moja niechęć do wykonywania tego typu
prac, niechęć do ludzi, którzy mi to zlecają, i niesmak do samej siebie,
była powodem wyprodukowania takiej pracy-bodźca, aby sprzedać w stosunku
1:1, taka jaka jestem. A ponieważ jasne jest, że nikt nie potrzebuje
tego, co umiem(co ja uważam, że umiem najlepiej, tzn. myśleć w pewien
określony sposób), to lepiej się sprzedać jak najniżej, jak najtaniej.
Po prostu oferować własne ciało na sprzedaż, w formie najbardziej fajnej,
czyli napoju w puszkach.28
Rajkowska oferuje swoje ciało na sprzedaż. Umieszcza je-go fragmenty
na opakowaniach produktów Satysfakcji gwaran-towanej. Znajdują się
na nich także zdjęcia małej Joanny Raj-kowskiej wraz rodzicami. Artystka
nasyca seryjną produkcję wątkami osobistymi. Cała realizacja przesiąknięta
jest ekshibi-cjonizmem i gorzką szczerością. Dlaczego gorzka jest ta
szcze-rość? Ponieważ społeczeństwo dziś komunikuje się za pomocą reklam
i etykietek na produktach, a dzisiejszy widz, odbiorca nie ma czasu
aby słuchać, nie daje szans artyście, który pragnie przekazać swoje
emocje i uczucia, który ma coś do powiedzenia, który mówi wyraźnie i
głośno. Dlaczego więc nie wykorzystać tej marketingowej strategii, tego
informacyjnego kanału, tego komercyjnego kodu. Właśnie to czyni Joanna
Rajkowska, po-przez produkt próbuje dotrzeć do człowieka i nawiązać
z nim kontakt. Podsuwa mu sztukę w postaci najprostszej z możli-wych,
najłatwiejszej do wzięcia w postaci konsumpcyjnej. Jo-anna Rajkowska
chwyta się ostatniej deski ratunku, ucieka się do desperackiej próby
nawiązania kontaktu, żeby być wysłucha-
na, zrozumiana, musi nadawać na tych samych falach co reszta,
28. ibidem 20.
całe to skomercjalizowane społeczeństwo. Podtekst tego gestu, podtekst
całej realizacji przesiąknięty jest gorzką nutą ostatecz-ności. Artystka
poprzez fakt, iż tworzy produkuje puszki, sprawia wrażenie jakby utraciła
zaufanie do sztuki
ZAKOŃCZENIE
Posługiwanie się nowymi środkami artystycznego wyrazu przez Alicję
Żebrowską, Katarzynę Kozyrę i Joannę Rajkowską to klamra, która spina
ich twórczości. Wielkoformatowe, barwne fotogramy i wideo wykorzystuje
Alicja Żebrowska i Katarzyna Kozyra. Joanna Rajkowska produkuje puszki,
a na nich także umieszcza fotografie. Wszystkie artystki na tych fotografiach
przedstawiają swoje własne ciało, jest to kolejna wspólna cecha ich
realizacji. Mimo, że Alicja Żebrowska w swojm projekcie "Onone"
jest androgyniczną istotą, Katarzyna Kozyra natomiast chorą , bladą
i łysą "Olimpią", zaś Joanna Rajkowska rozbita na tysiące
puszek to można doszukać się pewnych analogii, cech wspólnych. Ciało
jest narzędziem w rękach tych artystek, mało tego, to właśnie za pomocą
własnego ciała próbują one przekazać nam pewne istotne dla nich treści,
emocje, które zrodziły się w najgłębszych pokładach ich ludzkich wnętrz.
"Autentyczności szukać można już tylko w wymiarze prywatnym, w
swojej cielesności, która jest przecież najlepszym świadkiem wszystkiego,
co dzieje się z podmiotem, bowiem jest podmiotem."(29)
(29). M. Bakke, Ciało otwarte
filozoficzne reinterpretacje kulturowych wizji cielesności, Poznań
2000, s. 31,32
Słowa Moniki Bakke zawarte w jej książce "Cia-ło otwarte"
potwierdzają fakt, iż użycie ciała jako narzędzia, jako artystycznego
środka wyrazu jest prawdziwe, ale także ostateczne.
Żebrowska tworzy "Świat po świecie" i jest jego brze-mienną
androgyniczną obywatelką. Kozyra odwołuje się do do-świadczeń związanych
z przebytą chorobą nowotworową, rela-cjonowanych najbardziej realnym
wymiarze, bo dotyczącym fi-zyczności ciała, nie jego metafizycznych
otchłani. Poprzez podanie go jak na talerzu identyfikuje się z rzeszą
innych cho rych ciał. Rajkowska natomiast pakuje swoje ciało w puszki,
owija je folią, swoim ciałem puszki okleja, po prostu pragnie abyśmy
ja kupili i zjedli. Wykorzystanie ciała przez te trzy ar-tystki tylko
uwypukla istotę przekazu, wzmacnia dobitność i powagę niesionych treści.
Wywołuje wstręt, lęk, przeraża a jednocześnie wzbudza zachwyt, pociąga,
fascynuje, wskazuje na najistotniejsze elementy naszej podmiotowości,
na to co w nas najbardziej prymarne, podstawowe, rdzenne i oczywiste.
Jest to po prostu świadomy cielesny ekshibicjonizm. Cielesny ekshibi-cjonizm
to jedna strona, druga sięga głębiej, dotyka psychiki - ekshibicjonizm
psychiczny, który jest kwintesencją artystyczne-go przekazu. Jest zarazem
kolejną wspólną cechą łączącą te trzy realizacje: "Onone - świat
poświecie", "Olimpię" i "Satysfakcję gwarantowaną
100%".
Alicja Żebrowska zapytana przez Jacka Lichonia na czym polega jej koncepcja
ekshibicjonizmu psychicznego, odpowiada:
" Dokonując takich aktów chce się przekonać czy człowiek może być
nieustająco tworzącym się twórczym tworem. Ludzie ukrywają swoje wady,
nie mówią wszystkiego szczerze, budują wokół siebie tajemniczość, bo
obawiają się, że gdy ujawnia, swoje sekrety, odsłonią się, to przestaną
być atrakcyjni, będą słabsi. Innym powodem jest lenistwo i brak energii.
Trzeba wiele wysiłku by konstruować się od nowa, od zera. Trudno pozbyć
się balastu przeszłości, przyznać do wad, win i tworzyć wciąż nowe oblicze
samego siebie. Ludzie nie chcą się wzajemnie dogłębnie inwigilować i
bardzo się tego boją"(30)
(30). J.Lichoń, wywiad z A.Żebrowską
Oczyszczająca
moc doświadczania ekstremalności, Zero 1997,
Nr 2 z XI, XII s.15
Katarzyna Kozyra natomiast mówi o "Olimpii", że to bardzo
osobista praca i całkiem świadomy ekshibicjonizm, że może ukazać, wywlec
swoją prywatność nie wtedy kiedy ktoś tego pragnie, lecz wtedy kiedy
sama czuje taką potrzebę. Artystka walczy o swą tożsamość, która jest
totalnie napiętnowana siłą destrukcji i chorobą. Wolności szuka w sztuce,
próbuje rekonstruować, ponownie wskrzesić osobistą, realizowaną życiem
godność. Sztuka jest jej spowiednikiem. Tak samo spowiada Joannę Rajkowską.
"Gdybym tego nie zrobiła chyba bym zwariowała. Sztuka pozwala żyć.
Przynajmniej mnie pozwala żyć. To podstawa mo-jej równowagi psychicznej.
Kiedy pracuję - nie ma mnie, kiedy jestem - jest źle".(31)
(31). ibidem 20.
W "Satysfakcji ..." psychiczny ekshibicjonizm Joanny Rajkowskiej
jest daleko posunięty: "Mam taką potrzebę najchęt-niej krzyczałabym
o tym każdemu, nawet jeśli nie chciałby słuchać".(32)
(32). ibidem.
Wprowadza ona do projektu intymne wątki z autobiografii, mówi o swoich
bliskich, o skomplikowanych czasem traumatycznych relacjach z nimi.
Artystka uzewnętrznia trudne emocje i wizualizuje je w pracach, potem
się ich pozbywa i to dość drastycznie - po prostu je sprzedaje.
Voyeryzm, czyli osiąganie rozkoszy i podniecenia przez podglądanie innych,
to jeszcze jeden znakomity trop interpretacyjny, który jest wspólny
dla "Onone", "Olimpii" i "Satysfakcji gwarantowanej".
Alicja Żebrowska wizualizuje ONONE wystawiając ją na nasze spojrzenie.
Widz, odbiorca jest postawiony
w sytuacji podglądającego. Artystka tworzy bowiem pewien za-mknięty,
odrębny świat, lecz zarazem przepełniony specyficzną błogością, rozkoszą
i szczęściem. W powietrzu tego świata unoszą się miłe emalie przesycone
zmysłowymi doznaniami, smacz-ne i pachnące. Żebrowska tak konstruuje
swoje fotogramy/ obrazy, że wizualnie i symbolicznie uwodzą, umożliwiają
czerpanie przyjemności z ich odbioru. Niektórym mogą się wydać dziwne
owe rozkosze, dość egzotyczne i wysublimowane w sma ku. Mogą zatem odrzucić,
odrazić, obrzydzić. Jednak zdawać by się mogło, że obrazy te stworzone
zostały między innymi ku rozkoszy, ku przyjemności spojrzenia, dla igraszek
wyobraźni. Ten otwarty, androgyniczny erotyzm przedstawiony przez Że-browską
demaskuje voyeryzm.
Trochę inny, bardziej drastyczny charakter posiada voyeryzm prowokowany
przez Katarzynę Kozyrę w "Olimpii". Trafnie precyzuje to Artur
Żmijewski w swoim artykule: "Morbus Hodkin choroba na śmierć":
(...) wydepilowana z perfekcją zawodowej modelki, Kozyra. Ciało bez
brwi i rzęs wystawiło się na voyerystyczne obmacywanki i wzrok błądzi
kędy chce. Żadne futerko nie chroni przed okiem widza nawierzchni dermy.
Bezwłosa jakby wskutek chemioterapii podaje na talerzu swoje przywracane
życiu ciało".( 33)
(33). A.Żmijewski, Morbus Hodkin-
choroba na śmierć, Magazyn Sztuki, 1996, nr 10 z X. s. 138
Dziś odbiorca uwielbia "paść się" życiem innych. "Big
Brother" to przedsięwzięcie specjalnie stworzone dla rzesz głodnych,
spragnionych cudzych emocji dzisiejszych widzów, chętnie "pożerających"
ludzkie tragedie i nieszczęścia. Nawet patologia dobrze smakuje. Czemu
bowiem znudzony, wybredny, współczesny widz ma pogardzić cudzym nieszczęściem?
Wszystko da się przetrawić. "Chcecie mnie takiej, to macie, gdyby
nawet okazało się to niesmaczne".(34)
(34). P.Sarzyński, wywiad z K.Kozyrą,
Coś mi siedzi z tyłu czaszki, Poli-tyka, 1998 nr 5 z I, s.43
mówi Kozyra w odniesieniu "Olimpii" w jednym z wywiadów.
Zjawiska voyeryzmu w odniesieniu do "Olimpii" nie można jednak
traktować tak dosłownie w erotycznym kontekście tego pojęcia. Definicja
bowiem, określa erotyczny charakter osiągania rozkoszy i podniecenia
podglądaniem innych. Spaczeniem, dewiacją byłoby bowiem, czerpanie rozkoszy
erotycznej z podglądania chorej, łysej, zdesperowanej Katarzyny Kozyry.
Ale dalsza część definicji mówi, że voyerystę ujmuje już sam fakt, że
wkrada się w najintymniejsze obszary innej osoby. W odniesieniu do "Olimpii"
może to uczynić. "Oglądacz-podglądacz" widzi jak artystka
walczy o swoją własną tożsamość, której nie ma, z której jest odarta.
Bycie naocznym świadkiem tego rodzaju walki to tak jak "wdarcie
się z buciorami" w najintymniejsze zakamarki artystki. To jest
właśnie ta pasza, coś co ujmuje. Najintymniejsze zakamarki zostały spenetrowane,
penetracja ich przyniosła albo gorzki posmak albo zaspokoiła głód i
łaknienie dała rozkosz i podniecenie ( podkre-ślam nieerotyczny wymiar
rozkoszy i podniecenia).
W dosłownym tego słowa znaczeniu, na pożarcie sama rzuca się Joanna
Rajkowska. Produkuje towary przekraczając granicę marketingu i sztuki.
Chce się podzielić swoim życiem i ciałem. Tak jak Katarzyna Kozyra i
Alicja Żebrowska wystawia się Joanna Rajkowska na "voyerystyczne
obmacywanki". Mówi, tak jak Kozyra, do współczesnego widza, który
gustuje w penetracji najintymniejszych sfer innych ludzi. Uderza swą
realizacją w sedno. Pozwala pogrzebać nie dość, że w swoim rodzinnym
życiu, to także w swojej intymności. To kuszące: "po wypiciu możesz
przeżyć moje życie", szczególnie dla tych wszystkich, którzy rozkoszują
się wnikaniem w prywatność innych. Realizacją swoją Rajkowska obiecuje,
gwarantuje stuprocentową satysfakcję. Proponuje wypicie napoju o smaku
kokosowym, który pobudza erotycznie. Umieszcza fragmenty intymnych części
swojego ciała na opakowaniach produktów "Satysfakcji ...".
Pozwala się podglądać, umożliwia odbiorcy osiągnięcie rozkoszy i podniecenia.
Czyni to poprzez manipulację, polegającą na posłużeniu się zasadami
rynku: popyt - podaż, kupno - sprzedaż. Przecież dzisiejszy człowiek
uwielbia kupować, czerpie z tego ogromną rozkosz, szał kupowania wzmaga
podniecenie ... Nawet mały, świeżo nabyty drobiazg poprawia nastrój.
A Joanna Rajkowska realizując "Satysfakcję ..." całkowicie
owija sobie wokół palca dzisiejszego kupca, świetnie wykorzystuje jego
potrzeby, gasi pragnienie - samą sobą. Zaprasza: "kup mydełko
i perfumy, a podejrzysz tak intymne sfery mojej osobowości, że osiągniesz
orgazm".
Nowe środki artystycznego wyrazu, ciało jako narzędzie, ekshibicjonizm,
zarówno ten fizyczny, jak i psychiczny, voyeryzm to aspekty, które łączą
prace: "Onone", "Olimpię"i "Satysfakcję gwarantowaną".
Wskazanie ich przemawia za tym, że wybór artystek: Alicji Żebrowskiej,
Katarzyny Kozyry i Joanny Rajkowskiej, ich twórczości oraz ich realizacji
nie był przypadkowy. Pokazanie na czym polega dialog tych artystek z
historią sztuki na przestrzeni dziejów, że można odnaleźć pewne odniesienia
mniej lub bardziej dosłowne, że są to realizacje, które stanowią antidotum
na dzisiejszość, a w końcu, że artystki posługując się swoim własnym
ciałem chwytają się ostatniej deski ratunku, pozwala zrozumieć że ich
realizacje posiadają cechy wspólne. Są umiejscowione gdzieś blisko siebie
w sztuce ABJEKT, w sztuce ciała. Ta sztuka (maja one bowiem cechy wspólne
i ich definicje właściwie się pokrywają) - jak pisze Izabela Kowalczyk:
"(...) wskazuje na te, tak bardzo istotne dla naszej egzystencji
problemy. Skupia swoją uwagę na ob-szarach odrzuconych, każąc spytać,
jak bardzo obsesyjna musi nasza kultura skoro tak wiele istotnych aspektów
naszej egzystencji uległo zanegowaniu, jeśli cielesność, seksualność,
rozrodczość, śmiertelność funkcjonują jako swoiste tabu".(35)
(35). I.Kowalczyk, Niebezpieczne
związki sztuki z ciałem, Poznań 2002,s.14.
Realizacje: Alicji Żebrowskiej, Katarzyny Kozyry i Joanny Rajkowskiej
odpowiadają, bowiem definicji ABJECT, czyli wywołują wstręt, lęk dotykając
sfery tabu, a jednocześnie wzbudzają za-chwyt i pociągają, wskazują
w nas cechy podstawowe. Według filozofii Julii Kristevej, z której to
określenie ABJECT się wywodzi, taką najbardziej podstawową cechą, w
nas ludziach, są na przykład "obrzeża ciała i cielesne płyny",
ale także przejściowe stany naszego życia, jak narodziny czy śmierć.
O stanie przejściowym - śmierci - komunikuje Katarzyna Kozyra, cielesne
płyny nalewa do puszek Joanna Rajkowska, a Alicja Żebrowska wywołuje
wstręt używając sztucznych genitaliów i mutując swą adrogyniczną istotę
przez wydłużenie jej sutków. Jednocześnie realizacje intrygują i prowokują
do myślenia i wysnuwania wniosków. Spoglądając po raz pierwszy widz
pragnie się wgłębić i pojąć ich sens, gdyż języka, głosu, którym posługują
się artystki nie można nie słyszeć - jest głośny i dobitny. Mówią ciałem.
To je łączy. Próba doszukania się pewnych analogii, pewnych wspólnych
cech, udowadnia, utwierdza w przekonaniu, że wybór mój nie jest przypadkowy,
bezpodstawny, wzięty z nikąd. Wyłapując i opisując te podobieństwa pragnę
zatem stworzyć pewną logiczną całość.
Bibliografia:
1. M.Bakke, Ciało otwarte - filozoficzne reinterpretacje kul-turowych
wizji cielesności, Poznań 2000.
2. H.Foster, The Return of the Real, New York 1996.
3. S.Freud, Ego i id. Poza zasadą przyjemności, Warszawa 1997.
4. E.Grosz, Jacquees Lacan. A Feminist Introduction, Sydney 1990.
5. E.Grosz, Language and the limits of the Body: Kristewa and Abjection,
Sydney 1987.
6. Z.Jabłonowska, Tylko wolność, Exit 1996, nr 3 z III.
7. Z.Kępiński, Impesjonizm, Warszawa 1986.
8. I.Kowalczyk, Niebezpieczne związki sztuki z ciałem, Po-znań 2002.
9. K.Kozyra, Łaźnia męska, kat. opr. H. Wróblewska, CSW Zamek Ujazdowski
i Galeria Sztuki Współczesnej Zachęta, Warszawa 1999.
10. J.Lichoń,Oczyszczająca
moc doświadczania ekstremalności, Zero 1997, nr 2 z XI/XII.
11. M.Małkowska, Wszystko na sprzedaż, Rzeczpospolita 2000, nr 164 z
15-16.VII.
12. E.Mazgal, Szafa Markiza de Sade, Gazeta Olsztyńska 1996, nr 194
z dn 4-6.X.
13. M.Niemier,
Granice, Arteon 2001, nr 5z V.
14. Owidiusz, Metamorfozy, Wrocław- Warszawa - Kraków 1996.
15. M.Pinińska-Bereś, Maria Pinińska-Bereś 1931 - 1999, kat. opr. M.Pawłowski,
Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, Kraków 1999.
16. Platon, Uczta,Warszawa 1982.
17. J.Rajkowska, Płyny, kat. wyst. opr. Galeria Zderzak, Kra-ków 1994.
18. J.Rajkowska, Satysfakcja gwarantowana 100%, kat. wyst. opr. S.Szabłowski,
CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2000.
19. P.Sarzyński, Coś mi siedzi z tyłu czaszki, Polityka 1998,
nr 5 ze I.
20. A.Żebrowska,
Onone świat po świecie, kat. wyst. opr: A.Żebrowska i K. Kozakiewicz,
CSW Galeria Laborato-rium, Warszawa 2000.
21. A.Żmijewski, Morbus Hodkin - choroba na śmierć, Maga-zyn Sztuki
1996, nr 10 z X.
|