Ciało rozumiane jako obiekt
polityczny ani nie jest bezwładne, ani nie ma trwałego charakteru. To
materiał plastyczny i podatny na wpływy, zdolny do kształtowania i organizowania
w nowy sposób, według schematów klasyfikacyjnych innych niż nasze binarne
modele. Jeśli rzeczywiście ciało jest społecznym przedmiotem, to można
je od nowa definiować, można kontestować jego formy, funkcje i miejsce
w kulturze...
[E. Grosz, (1987). Corporeal Feminism,
Australian Feminist Studies, t. V.]
Bagaż dyskursów wiedzy psychologicznej
i społecznie ukształtowanych stereotypów sprawiły, że kultura współczesna
uznała za patologiczny stan, w którym w człowieku dochodzi do głosu
więcej niż jedna tożsamość płciowa.
Istnienie transseksualistów / -ek oraz osób o niejasnej płci kulturowej
(ambigenderal) wprawdzie wydostało się obecnie poza granice dyskursu
medycznego, lecz właściwie tylko po to, by natychmiast wpaść w sidła
popkultury. Tak jak niegdyś kobieta z brodą była (żywą lub wypchną)
bohaterką rozmaitych jarmarcznych gabinetów osobliwości, tak dziś
funkcję tych miejsc przejęły telewizyjne talk shows oraz magazyny pornograficzne.
Problem transseksualnej tożsamości jest marginalizowany., natomiast
na pierwszy plan wysuwają się pusta fascynacja i tania sensacja (nadworny
talk-showman) Polsatu Mariusz Szczygieł po wyciągnięciu z transseksualisty
/ ki wszystkich anatomicznych szczegółów zagadnie, co najwyżej, swoją
sakramentalną socjologiczną kwestią: A co na to rodzina?) Temat transseksualizmu
czy to biologicznego, czy kulturowego (transgenderism) stał się zatem
towarem na rynku niezbyt wyrafinowanej rozrywki. Tymczasem problemy
ambiwalencji tożsamości płciowej nadal wydają się zajmować marginalną
pozycję w szeroko pojętej refleksji humanistycznej. Tym bardziej cennymi
jawią się w tej sytuacji zarówno teksty niektórych kręgów feministycznych,
jak i prowokujące do żywych dyskusji realizacje artystyczne.
Na gruncie polskiej sztuki krytycznej problemy związane z płciowością
są głównym tematem prac Alicji Żebrowskiej. Artystka ta, konstruując
dość kontrowersyjny język wypowiedzi, oscyluje wokół kulturowych wyobrażeń
na temat transgresji seksualnych oraz napięć pomiędzy biologicznymi
i kulturowymi aspektami tożsamości. W swych realizacjach dotyka zarówno
przestrzeni mitycznych (w nawiązaniach do mitów Hermafrodyty i Androgyne),
jak i rzeczywistych (zapraszając do współpracy osoby po zmianie płci).
Odbiór i dyskusje na temat tych prac potwierdziły, niestety, że kwestie
przekraczania kulturowych wzorców podmiotowości ciągle pozostają sferą
tabu i jako takie podlegają automatycznie wykluczeniom. Ciało wciąż
pozostaje przestrzenią politycznej walki o strefy wpływów. Sztuka Żebrowskiej
zyskuje zatem wymiar par exellence krytyczny wobec rozpoznawanych przez
nią relacji władzy zogniskowanych w obszarze płciowo podmiotowej identyfikacji.
Chodzi tu przy tym nie tyle o jakąś władzę zmaterializowaną, np. instytucjonalnie,
ile o jej postać rozproszoną w sieci dyskursów. Wobec zwątpienia w
możliwość transgresji, artystka zdecydowała się na śmiałą grę z kulturowymi
standardami, poszukując tym samym płaszczyzn dla negocjowania tożsamości
z otaczającą rzeczywistością.
Paradoksalnie jedną z takich pozycji do negocjacji Żebrowska znajduje
w onirycznej przestrzeni swoich fotogramów z cyklu Onone Świat Po Świecie.
Przestrzeń tę odrealnia kojarząca się futurystycznie aluminiowa folia,
wyściełająca wszystkie powierzchnie. Folia ta stanowi z kolei tło dla
ludzkich postaci w pozach zaczerpniętych z tradycji kobiecego aktu.
Prace te wykorzystują nasze przyzwyczajenia w zakresie artystycznego
kodowania. Mimowolne skojarzenia z Wenus z lustrem Velazqueza czy Wenus
Tycjana wprowadzają nas w pierwszy etap zainicjowanej przez Żebrowską
gry. Żebrowska jednak tylko przyobleka ciało w konwencje sztuki, ironicznie
się do nich dystansując. Akt w historii sztuki, jak wykazywała Lynda
Nead, nie był bowiem czysto sensualną ekspozycją cielesności, ale wręcz
przeciwnie, był jej ujarzmieniem, określeniem i okiełznaniem. Ciało
jako akt przybiera historyczną i społeczną egzystencję, stanowiąc rodzaj
kulturowego przebrania (Nead, 1998,s. 37).
Żebrowska, eksplorując owe pozy, wprowadza element niejasności i nieokreśloności
w ich regulowaną konwencjami określoność (specyficznie ułożone dłonie,
nogi, zastygłe spojrzenia, rekwizyty itd.). Wykorzystując napięcia między
sceną i obsceną, artystka proponuje pewne zakłócenia: tradycyjne miejsce
kobiet zajmują istoty hermafrodytyczne oraz nadmuchiwane manekiny.
Tradycyjne ujęcia ciała poprzez akt było zabiegiem dyscyplinującym jego
sensualność, eliminacją z przedstawienia elementów mających wprowadzić
odbiorcę w stan pożądania czy podniecenia. Rezygnacja z przedstawiania
wszelkich otworów, owłosienia czy ekstatycznych póz, gestów, mimiki,
niewątpliwie zmieniała nagość ciała w jego artystyczną reprezentację.
Żebrowska robi natomiast wszystko, aby taki typ obrazowania skompromitować
i nie dopuścić do ujarzmienia swych postaci. Owszem, ubiera je, ale
w transparentne szaty z folii, które miast zakrywać podkreślają obojnacze
genitalia: nienaturalnie długie penisy zwrócone ku waginom w akcie samozaspokojenia.
Innym ironicznym zakłóceniem jest oczywiście wykorzystanie manekinów,
których szeroko otwarte usta nie wyrażają zdziwienia czy bólu (jak kazałaby
to interpretować tradycyjna ikonografia), lecz bierną gotowość do świadczenia
erotycznej usługi. Jednak istotniejszymi od odchyleń w ramach wizualnych
kodów są zakłócenia w zakresie regulowanych społecznie i kulturowo kanonów
płciowości.
Światy tworzone przez Żebrowską są jedynie pewnymi propozycjami pewnego
spojrzenia na problem płci. Są namysłem nad jej tradycyjnym, binarnym
pojmowaniem. Przyzwyczajeni do rozróżnień i porównań nie potrafimy akceptować
niejasnych stanów, przyzwyczajeni do ostrości kategorii boimy się swojej
pojęciowej nieporadności. Ta niejasność płciowa jest bowiem nie tylko
problemem tożsamości istoty transseksualnej czy obojnaczej, ale również
dotyka naszej tożsamości i naszego spojrzenia na własną cielesność.
Spotkanie z pracami Żebrowskaiej można traktować w kategoriach rozpoznawania
własnych przyzwyczajeń. Nagle znajdujemy się pomiędzy i właśnie a
tego miejsca spoglądamy. Jest to o tyle trudne, gdyż to miejsce (pomiędzy)
nie jest obszarem naszego pojęciowego bytowania, w tym obszarze bywamy
(właśnie poprzez takie wizualne fantazje). Już samo bywanie zakłada
potencjalność namysłu nad problemem płci.
Przyzwyczajeni do sprawdzania siebie i innych względem normy (cielesnej,
obyczajowej), dokonujemy takiego porównania i czujemy się bezpiecznie,
kiedy mieścimy się w ustalonych granicach. Jeżeli zastajemy u siebie
lub innych taki stan, to możemy znów zapomnieć o problemie i więcej
się nim nie zajmować. Żebrowska nie ocenia naszych przyzwyczajeń, ale
powoduje, że je rozpoznajemy. Światy przez nią stworzone mają charakter
nierealny, możemy w nich właśnie bywać. Nie musimy i nie możemy ich
zasiedlić, wystarczy świadomość ich potencjalności. Żebrowska z pewnością
oswaja nas z ową potencjalnością, zawiera w sobie swego rodzaju nieokreśloność,
możliwość kombinacji.
Z potencjalności wynika też pośrednio nieprzewidywalność i element zaskoczenia.
Oczywiście przewidywalność jako miernik naszych przyzwyczajeń jest bezpieczną
ucieczką w stronę skończonych kształtów i pojęć. Żebrowska nie obiecuje
takich bezpiecznych rozwiązań. Oferując nieprzewidywalność (jesteśmy
przecież zaskoczeni długością przedstawionych penisów itd.), wprowadza
niepokój pojęciowy i pozostawia nas w paroksyzmach niepewności. Psychologicznie
wykorzystuje nasze czułe punkty i sprawia, iż miotamy się w owych semantycznych
niepwenościach, których nie sposób rozstrzygnąć. Ten brak rozstrzygnięć
budzący lęk i strach (być może też obrzydzenie itp.), wydobywa nas z
marazmu naszych kulturowych przyzwyczajeń.
Żebrowska prowadzi grę, w której stawką nie jest rozstrzygnięcie (mężczyzna
czy kobieta), ale uświadomienie sobie możliwości nierozstrzygalności.
Żebrowska inicjuje grę, której reguły nie wynikają z początkowych ustaleń
i uzgodnień, ale są rezultatem pewnych trudnych do uchwycenia intuicji
bądź przeczuć, co do naszych reakcji (jako odbiorców). Musimy jednak
przynajmniej czasowo zawiesić swoje kategorie, gdyż przyjmując założenie
o swojej czy to cielesnej, czy pojęciowej wyższości, przekreślamy możliwość
owej gry i skazujemy się na puste kontemplowanie owych istot jako kuriozalnych
wyjątków potwierdzających ogólnie przyjęte normy. Trudne do uchwycenia
reguły gry prowadzonej przez Żebrowską rozsadzają tradycyjny aparat
pojęciowy (dotyczący uwikłań cielesno kulturowych).
Nasze reguły, jako wypadkowa przyzwyczajeń, próbują ową grę zakończyć
w momencie dla nas wygodnym, kiedy to włącza się opcja wykluczenia i
wytłumienia. Grę można oczywiście zakończyć. Rezultatem będzie negacja
(to przecież tylko wybryk natury tak właśnie myślimy), która być może
pojawiła się już na początku. W tym momencie pozornie kończąc grę, skazujemy
się na ciągłe rozpoczynanie jej od nowa. Negacja, odczucie początku
i jednoczesnego końca owej gry, pojawia się w przypadku, kiedy rościmy
sobie prawo do rozdawania kart w tej rozgrywce talią naznaczoną naszymi
przyzwyczajeniami. Jeżeli zarówno punktem wyjścia i dojścia jest negacja,
to należy uświadomić sobie, iż grę prowadziliśmy, ignorując drugą stronę,
zapominając, iż to on (ona) zaprosił / a nas do tej potyczki i to nie
po to, aby z kretesem nas pokonać, ale aby nam uprzytomnić pewne pułapki
i niebezpieczeństwa tkwiące w sztywnych wzorach kulturowych. Musimy
sobie uświadomić, iż w tej grze nie jesteśmy samowystarczalni, gdyż
autoreferencyjną jest jedynie przedstawiona istota hermafrodytyczna.
Mimo swojej autoholiczności zaprasza nas do gry, i nie dając gotowych
reguł, próbuje nas oswajać z samą możliwością prowadzenia tej gry jednocześnie
na poziomie biologicznym i pojęciowo kulturowym. Nie chodzi przecież
o to, aby ową grę raz na zawsze zakończyć, ale aby próbować w jej trakcie
twórczo odnajdywać swoje ograniczenia oraz uświadomić sobie niemożność
jej ukończenia z jednoznacznym dla obu stron rezultatem. Tak jak istota
hermafrodytyczna wymyka się wszelkim porządkującym, binarnym kategoriom,
tak też gra przez nią prowadzona (przez jej cielesność) jawi się jako
coś niesprecyzowanego, niejasnego i w tej niestabilności tkwi klucz
do jej ciągłego rozgrywania, a nie rozegrania. A stawką w owej grze
jest niewątpliwie problem tożsamości i identyfikacji społecznej.
Żebrowska, poruszając problem transseksualizmu i dwupłciowości, dotyka
zagadnienia społecznej nieakceptacji. Jest ona wynikiem nieprzystawalności
do norm kulturowych w sferze cielesności. Akceptacja polega bowiem na
pewnych uzgodnieniach, ustaleniach podobieństw czy różnic i uczynieniu
z nich norm, czyli zakłada występowanie społecznej komunikacji. Natomiast
przedstawiona przez artystkę istota hermafrodytyczna, jako samowystarczalna
i autoreferencyjna, nie potrzebuje żadnych odniesień do płci przeciwnej.
W tym sensie hermafrodytyzm jest kategorią aspołeczną, zapatrzeniem
w samego / samą siebie. Akt identyfikacji takiej istoty nie jest uzależniony
od istnienia żadnego Innego, nie odwołuje się do kategorii na Zewnątrz.
Stąd też w pracy Affirmatio pojawia się lustro jako wizualizacja samoodniesienia
czy też samowystarczalności. Podobnie praca Autoholos podnosi ten problem.
Autoholos oznacza: ten, który sam dla siebie jest całością. Autoholos
istota przypominająca statuetkę oranta (orantki), otoczona przezroczystą
szatą z plastikowej folii stoi na srebrzystym podwyższeniu. Jej hybrydyczną
polipłciowość określają falliczne brodawki piersiowe i wyrastające
z krocza wężopodobne genitalia wygięte na powrót w kierunku waginy.
Istota ta, jako w pełni samowystarczalna, nie musi szukać oparcia i
identyfikacji na zewnątrz, bo istniejące zewnętrzne kategorie są w stanie
ujmować ją tylko fragmentarycznie i widzieć w niej naddania i wynaturzenie.
Hermafrodytyzm tymczasem paradoksalnie jest wynaturzeniem, którego
wspólniczką jest sama natura.
Żebrowska wskazuje na uwarunkowaną kulturowo potrzebę ciągłego określania
się wobec Innego i w ten sposób konstruowania swojej tożsamości. Prace
z cyklu Onone-Świat Po Świecie uwidaczniają napięcie, jakie pojawia
się na linii identyfikacja tożsamość. Identyfikacja jako proces określania
się względem innych jest istotnym składnikiem w budowaniu tożsamości.
Tożsamość jawi się w tym kontekście jako wynik wielu przeprowadzonych
i ciągle dokonywanych identyfikacja tożsamość. Identyfikacja jako proces
określania się względem innych jest istotnym składnikiem w budowaniu
tożsamości. Tożsamość jawi się w tym kontekście jako wynik wielu przeprowadzonych
i ciągle dokonywanych identyfikacji. Nie można zatem mówić o tożsamości
jako stabilnym stanie. Nie jest ona procesem, który może się dokonać,
ale raczej ciągle dokonywać. Takie rozumienie przesuwa akcent z bycia
sobą na permanentne stawanie się sobą. W tym kontekście warto by
przywołać pracę Kiedy Inny Staje Się Swoim.
W tej pracy Żebrowska wykorzystała doświadczenia Sary, która urodziła
się z męskim ciałem i tzw. kobiecą psychiką. Poddając się operacji zmiany
płci, na nowo zaczęła konstruować swoją tożsamość. Decydując się na
fizyczne zmiany, poszła w kierunku uzgodnień swojej nowej cielesności
i określonej już płciowe psychiki. Jej tożsamość jako proces stawania
się rozpoczął się na nowo. Poddała się tym samym kolejnej identyfikacji.
Żebrowska, wybierając taką postać jako bohatera/kę swojej pracy, uprzytamnia
nam, iż konstruowanie tożsamości jest procesem niedokonanym i trudnym
do uchwycenia.
W pracy Kiedy Inny Staje Się Swoim Sara, leżąc na wąskim moście, spogląda
na wartko płynącą wodę. Woda w tym wypadku może być symbolem nieodwracalności
i ciągłej przemiany. Przepływająca woda mimo swojej pozornej monotonii
jawi się w tym kontekście jako symboliczna egzemplifikacja niestabilności
tożsamości. Niemożność dwukrotnego wejścia do tej samej wody przekłada
się na pewną niemożność uchwycenia siebie, jak i dokonania swojej tożsamości.
Sam tytuł pracy podkreśla ową procesualność stawania się. Sara znajdując
się pośrodku mostu (a więc pomiędzy), spogląda w wodę ciemną i pomarszczoną
do tego stopnia, że nie jest w stanie dojrzeć swojego w niej odbicia.
Woda pomimo swej amorficzności a właściwie dzięki niej jest w stanie
dostosować się do każdego naczynia, jeśli zatem przetransponujemy to
na relację Tożsamość Ciało, to wyłoni się coś w rodzaju optymistycznego
przesłania tej pracy.
Żebrowska rozpoznaje naszą pozornie stabilną tożsamość, która nie jest
w stanie poradzić sobie z ową nieokreślonością przedstawionych postaci.
Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić identyfikacji, która dałaby nam
poczucie bezpieczeństwa, ratując w ten sposób dobre samopoczucie i oferując
komfort stabilności osądów. Prace te udowadniają, iż przywiązanie się
do sprawdzonych identyfikacji i traktowanie ich jako jedynie słusznych
i ostatecznych jest ślepą uliczką. Żebrowska, wychodząc poza obszar
niebezpiecznych identyfikacji (gdzie reguły są znane i utrwalone przez
społeczną akceptację itd.), przekreśla mit o stabilnej tożsamości, która
nie jest wyrazem suwerenności podmiotu, ale rezultatem odgórnego narzucania
pewnego modelu. Jak trafnie ujął to Michel Foucault, suwerenna podmiotowość
jest pustym miejscem pożądania i można jedynie zaświadczać, że człowiek
zostanie zatarty tak, jak twarz narysowana na piasku u brzegu morza
(Foucault,1970,s.387).
Pozostaje zastanowienie się nad tym, czym są działania Alicji Żebrowskiej
i jej podobnych artystów/ek? Czy są wyrazem fascynacji sztuki fantomem
trzeciego rodzaju, czy pragnieniem umknięcia anatomicznemu przeznaczeniu
człowieka? Wydaje się, że stanowią manifestację chęci przekroczenia
nie tyle ograniczeń samej płci (czy to biologicznej, czy kulturowej),
co raczej kulturowych dyskursów nawarstwionych wokół tych problemów.
Odrobina dobrych chęci interpretacyjnych w stosunku do realizacji tych
artystów/ek, być może pozwoli na uświadomienie sobie istnienia pewnych
obyczajowych obstrukcji. Trudno jednak powiedzieć, na ile przybliży
to nas do przekroczenia mentalnych ograniczeń i czy będzie stanowiło
krok w kierunku znalezienia się w pełnym spektrum płci kulturowej i
w każdym jego miejscu jednocześnie.
Literatura
Foucault,M.(1970). The Order od Things. New York.
Grosz, E.(1987). Corporeal Feminism.Australian Feminist Studies, t.
V.
Nead, L.(1998). Akt kobiecy. Sztuka, obscena i seksualność. Poznań.
|