|
Maciej Niemier: Została pani uznana przez krytyków za
przedstawicielkę sztuki feministycznej. Jaki jest pani stosunek do tego
nurtu?
Alicja Żebrowska: Uważam feminizm za ruch społeczny,
którego pojawienie się jest konsekwencją rozwoju kulturowego, nie widzę
go natomiast jako nurtu w sztuce. Jeśli krytycy określają mnie mianem
artystki feministycznej, to tylko na podstawie znajomości jednej pracy,
co świadczy o ignorancji w stosunku do całej mojej twórczości.
M.N: Czy według pani w sztuce istnieje takie pojęcie jak skandal?
A.Ż:Oczywiście.
M.N: Wiele z pani projektów, takich jak Grzech pierworodny" czy
Z matką", obnaża pani prywatność. Czy obnażanie prywatności artysty
i osób pokazywanych, np. w projektach wideo-art, ma według pani swe
granice?
A.Ż: Tworząc sztukę, artysta w różnym stopniu staje się ekshibicjonistą.
On decyduje, czy ma ujawnić się całkowicie. Z osobami drugimi musi iść
zapewne na kompromis.
M.N: Czy moralne jest filmowanie wojennych masakr czy ludzkiej śmierci?
A.Ż: Tak.
M.N: Czy sztuka może sobie pozwolić na luksus bycia poza moralnością?
A.Ż: Tak.
M.N: Czy wolno przekraczać granicę między sztuką a życiem? Czy w ogóle
jest taka granica?
A.Ż: Granice wyznacza i przekracza artysta.
M.N: Czy dla pani jako artystki istnieje pojęcie wstydu?
A.Ż: Nie.
M.N: Od jakiegoś czasu zaangażowała się pani w nową dziedzinę sztuki,
w net-art. Na pani stronie internetowej można obejrzeć cykl zdjęć prezentujących
pani dokonania. Jakie nadzieje wiąże
pani z tym nowym medium? Czy czegoś się pani obawia?
A.Ż: Nie zajmuję się sztuką internatową. Na razie traktuję to medium
jako narzędzie przekazu informacji-
M.N: Jak w kontekście medium cyfrowego widzi pani oryginał dzieła, a
jak jego kopię? Wszystko wskazuje na to, że różnice między nimi się
zatarły.
A.Ż: W cyberprzestrzeni nie obowiązują paradygmaty klasycznego dzieła
sztuki. Priorytetem staje się tu idea i metoda.
M.N: Przeciętny odbiorca wchodzący na pani stronę www ma problem z zapoznaniem
się z jej zawartością, gdyż dostępne są tylko ikony zdjęć. Zdjęcia w
powiększeniu można obejrzeć tylko po otrzymaniu od pani hasła. Dlaczego?
A.Ż: Hasło nie ochroni całkowicie, ale przynajmniej ograniczy liczbę
profanistów".
M.N: Czy jest to zabieg o charakterze komercyjnym?
A.Ż: Nie. Uważam masowe popularyzowanie dziel sztuki, szczególnie w
taki sposób, jak to umożliwia Internet, za szkodliwe.
M.N: Czyżby Internet stał się miejscem dla sztuki udostępnianej tylko
wybranej grupie odbiorców?
A.Ż: Na pewno daje taką możliwość.
M.N: Czy jednak w ten sposób nie jest zabijana idea Internetu jako medium
dostępnego dla wszystkich, w którym każdy może się zapoznać z najnowszymi
osiągnięciami sztuki nowoczesnej?
A.Ż: To trochę przesada. Moja strona informuje o całej mojej działalności
artystycznej. Szczegóły też są dostępne, ale nie dla przypadkowego odbiorcy.
M.N: Czy na pani sztukę wpłynął jakiś nurt filozoficzny?
A.Ż: Ciekawią mnie te myśli, które zaprzeczają oczywistym wydawałoby
się racjom istnienia, np. niektóre poglądy reprezentujące myśl gnostyczną.
Nie wyróżniam żadnej filozofii.
M.N: Jakie idee humanistyczne przyświecają pani sztuce?
A.Ż: Wszystkie.
M.N: Czy zdaniem pani istnieje kredo? Czy mogłaby pani przedstawić swoje
własne?
A.Ż: Nie istnieje.
M.N: Powszechny jest pogląd, że lata 90. należały do sztuki, której
głównym tematem było ciało. Jak widzi pani przyszłość sztuki?
A.Ż: Będzie się rozwijać pod wpływem nowych mediów.
M.N: Czy ciało nadal będzie najpopularniejszym tematem?
A.Ż: Człowiek, a więc również jego ciało, był zawsze jednym z głównych
tematów w sztuce. Nowe media umożliwiają eksplorację obszarów psycho--mentalno-emocjonalnych.
M.N: Czy zostało pokazane już wszystko? Czy jest jeszcze coś do odkrycia?
M.N: Rozumiem, że chodzi o nowy sposób widzenia, rozumienia nas i świata.
Wydaje się, że ten proces jest jeszcze ciągle otwarty.
|