OKO BOGA (Wywiad został zamówiony przez biuletyn "Maszkaron" w ramach imprezy artystycznej Kraków 2000, ale redakcja biuletynu nie zezwoliła na jego druk) J.L. Kiedy przestałaś chodzić do kościoła i dlaczego? A.Ż: W I klasie liceum. Kościół nie zaspakajał moich potrzeb i nie odpowiadał na ważne dla mnie pytania. To, co tam mówiono było często naiwne i głupie. To mnie irytowało. Kościół mnie generalnie zraził. J.L.: Na czym to polegało, że Cię zraził? A.Ż: Zraził mnie poprzez wiele różnych przykrych historii z mojego życia. To było spowodowane złą postawą księży i przedstawicieli Kościoła, co nie znaczy oczywiście, że cały kościół jest zły, jeśli jeden ksiądz podrywa, czy obmacuje dziewczynkę. Sama formuła mszy była dla mnie zabójcza. Obowiązek pójścia na msze, wystania tam ok. godziny był dla mnie katorgą. Było mało miejsc siedzących i dzieciom nie wypadało siadać, taki panował obyczaj. J.L.: Nie chodziło mi o niewygody związane z chodzeniem do kościoła, lecz o to, co Kościół robił negatywnego. A.Ż:Własnie to było negatywne, ponieważ jest ważne, żeby przekaz kościelny nie był męczący dla człowieka. Jeśli coś cię ciekawi to nie zwracasz uwagi na niewygody. Nie zraziłby mnie gdyby ta msza docierała do mojej wrażliwości. Przekaz wygłaszany w czasie kazań, był niezrozumiały dla mnie jako dziecka. Problematyka, którą poruszali była nieadekwatna do tego, co mnie nurtowało. Wtedy to było dla mnie męczące, ale dzisiaj za przyczynę tego uważam fałszywy przekaz. Zresztą nie przypominam sobie żeby inne znajome mi dzieci miały takie problemy. To był mój indywidualny przypadek. J.L.: W jaki sposób rozumiesz symbolikę oka w swojej pracy "Tajemnica Patrzy"? AŻ: Ta myśl nasunęła mi wcześniejsza praca: "Grzech pierworodny, domniemany projekt rzeczywistości wirtualnej", w której wizualizuje moje pierwsze przeżycie seksualne w dzieciństwie. Był to guzik w pochwie, którego obraz zobaczony na ekranie, skojarzył mi się z patrzącym okiem, a dopiero później pomyślałam, że ta sytuacja jest perwersyjną kontestacją patrzącego boskiego oka. J.L.: Czy jest to krytyka tylko katolickiej interpretacji tej symboliki? A.Ż: Cała ta symbolika jest śmieszna, oko Horusa, oko Boga-Ojca, oko
w pochwie. Zauważyłam, że w sytuacjach najbardziej prozaicznych, często
kryją się rzeczy istotne. Taka zależność może nastąpić dopiero wtedy,
gdy umieścimy obiekt naszej nietykalności, świętości, przesadnego idealizowania
właśnie w kontekście czynności banalnej, lub niedozwolonej. A właśnie
zabawę waginalna, jak pamiętam, zawsze w dzieciństwie traktowano jako
coś najbardziej niestosownego. W kulturze chrześcijańskiej pochwa nie
jest sakralizowana.Tu chodzi o to, że religia katolicka całkowicie wyparła
ze swojej sfery pewne rzeczy, m.in. całkowicie zanegowała rozkosz kobiety J.L.: Ludzie robią w sprawach seksu, co chcą, chociaż Kościół ma wobec nich takie,a nie inne zalecenia. Z tego powodu nikt nie jest wykluczany ze wspólnoty kościoła. Kościół nie jest w stanie kontrolować ludzi pod tym względem, to byłoby śmieszne. A.Ż: Ale właśnie poprzez swój przekaz unieszczęśliwił wielu ludzi, bo oni w to wierzyli i żyli według takiego modelu. Dzisiaj konsekwencją tego, ze pochwa kobiety jest brudna, nieczysta, a kobieta może być, albo porządna, albo dziwka, jest konieczność uświadamiania kobietom ich seksualności. J.L: Dlaczego nie atakujesz państwa, za to, ze nie potrafiło, przez całe dekady stworzyć modelu edukacji seksualnej i dlaczego obarczasz za to Kościół Katolicki? AŻ: Bo to nie państwo głosiło karę za pewne czynności i odczucia. J.L.: Ta kara była symboliczna, nikogo nie wtrącano do wiezienia za onanizowanie się. Spowiedź święta jest tutaj genialnym rozwiązaniem. Kościół Katolicki nie jest instytucją, która ma za zadanie uświadamiać komukolwiek jego seksualność. A.Ż: Przekaz mentalny, tzw. indoktrynacja potrafi być o wiele skuteczniejsza
od kar cielesnych. To, że spowiedź odpuszczała grzechy nie likwidowało
poczucia, że te czyny są złe. Kościół jest skuteczny i dzięki temu nadużywa
swojej władzy. A.Ż: Z pewnością w niej biorą się początki tego problemu, ale ludzie stworzyli patologie. Na użytek propagandy zawsze wykorzystywano słabości przeciwnika. W tym wypadku przypisywanie menstruacji wybitnie nieestetycznego znaczenia, jest dowodem na to, że seks może być narzędziem rozgrywki miedzy płciami. J.L.: Słuchając twoich wypowiedzi można by pomyśleć, że, wszystko w życiu człowieka, a wręcz historia ludzkości sprowadza się do seksualnych rozgrywek miedzy kobietami i mężczyznami? A.Ż: Wielu badaczy ludzkich zachowań tak uważa i podaje różne na to
argumenty. Przyznaje, że mnie to przekonuje, ponieważ zgadza się z moimi
obserwacjami i przeżyciami. J.L.: To jest jeszcze większy stereotyp. A.Ż: Całe pokolenia go realizowały w różny zmodyfikowany sposób. Mnie
się wydaje, J.L: Jak można realizować stereotyp, że pochwa to brudne miejsce a cała kobieta jest źródłem zła. Jak wielu mężczyzn znasz, którzy tak twierdza ? AŻ: to pytanie uważam, za niedorzeczne, przecież w całej dotychczasowej literaturze i sztuce o tym znajdziesz przykłady. Jeśli masz na myśli dosłowne rozumienie brudnej pochwy, to może będzie trudno, ale tu chodzi o kontekst moralny.
A.Ż: Wcale tego nie twierdze, ale opieram się na własnych doświadczeniach. J.L.: Czy możesz podać przykład takiej kultury lub religii, która wychowuje tzn. indoktrynuje człowieka w sposób, który tobie odpowiada? W wielu rdzennie afrykańskich kulturach dokonuje się na kobietach znacznie poważniejszych eksperymentów niz. czyni to chrześcijaństwo, a nawet islam. A.Ż: Każda kultura i religia jest niewoleniem człowieka, dlatego historia ludzkości jest ciągłym procesem przeobrażeń, poszukiwaniem rozwiązań. J.L. Jeśli historia ludzkości jest procesem poszukiwania coraz to innych sposobów samo zniewalania się ludzi, to, dlaczego bierzesz w nim udział, jednocześnie go krytykując? A Ż: Idąc tropem Twojego spostrzeżenia, można powiedzieć, że moja krytyka
jest formą mojego udziału w niekończącym się procesie zniewalania się
ludzi. J.L. W jaki sposób historia kultury ludzkości jest walka o wolność człowieka I od czego? AŻ: ciągle rozdrabniasz szczegóły J.L. Na czym to polega, że odbierasz życie jako oszustwo? A.Ż: Tu nie chodzi o oszustwo w znaczeniu okłamywania drugiej osoby, lecz samego siebie. Mam na myśli rozdźwięk miedzy nasza oceną rzeczywistości, wyobrażeniami o niej, a motywacją i realizacją naszych czynów, w obliczu tych wszystkich innych alternatywnych możliwości. J.L. To najwyżej świadczy o niedoskonałości człowieka. Nawet maszyny
popełniają błędy. A.Ż: oczywiście, ale właśnie w tym tkwi źródło oszustwa, doskonałe istoty nie miałyby takich problemów. J.L.: Z Twojej wypowiedzi wcale nie wynika, że życie jest oszustwem.
Ludzie nie A.Ż: Ludzie mogą dokładnie rozumieć, czego chcą i co robią, a jednak
mogą rozmijać się z wieloma innymi możliwościami realizowania swojego
życia. J L. Na szczęście nie jesteśmy superkomputerami. Co w tym za oszustwo
ze życie jest jedno AŻ: Nie chodzi o to, że będziemy żałowali, że nie zaistniały. Żałowanie
czegoś daje podstawy do analizy i uniknięcia w przyszłości analogicznych
fałszywych posunięć. Ale tu chodzi o to, ze właśnie zdajemy sobie sprawę,
ze nie ma, czego żałować, a jeśli dla Ciebie życie jest idealne, to
rzeczywiście nie warto nad czymkolwiek się zastanawiać, to byłaby strata
czasu. J.L. : Żyjemy w społeczeństwie, gdzie pomimo tego, że Kościół mówi, że nie wolno robić pewnych rzeczy, to jednocześnie "przymyka na to oko. Kościół nie ma możliwości narzucić ludziom swoich założeń. A.Ż: Nieprawda. Gdyby jednak Kościół ludziom czegoś nie wmusił i nie wytworzył pewnych stereotypów zachowań, to by tych stereotypów nie było, a są. J L: Zdecydowana większość ludzi postępuje w sprawach seksualnych jak chce, zupełnie ignorując istniejące stereotypy. Czyżby Kościół wmusił Ci jakieś stereotypy i jak do tego doszło? A.Ż: Kościół z pewnością ugruntował w ludziach przekonanie o grzeszności seksu, zwłaszcza przedmałżeńskiego, to najpowszechniejszy stereotyp, który w ostatnich dwudziestu latach w Polsce na pewno uległ osłabieniu. Ale pamiętam jak w wieku dziewięciu lat dotykałyśmy się w łechtaczkę z koleżanką, a potem mając ogromne poczucie winy klęczałyśmy i modliłyśmy się, prosząc o przebaczenie Boga. Nie znam chłopaka, czy mężczyzny, na którego indoktrynacja kościelna miała zbyt negatywny wpływ. Ofiarami stawały się głównie kobiety. Czy dlatego, że są bardziej podatne na indoktrynacje niż mężczyźni? To bardzo ciekawy problem. J.L.: Być może jest w tym właśnie jakiś sens, że jest Kościół, który jest skrajny pod wieloma względami i konserwatywny. Jest ważnym punktem odniesienia. Dzięki temu ludzie mogą mięć dystans do tego, jak i do stanowiska skrajnie przeciwnego np. feministycznego. A.Ż: Właśnie największa krzywdę, jaką Kościół zrobił jest to, że zatracił
się ten dystans. To, że można uznać pochwę za rzecz normalną, która
daje przyjemność, to od razu ma to prowadzić do niewłaściwych zachowań?
Być może to jest nieadekwatne dla wielu ludzi, ponieważ chodzą do Kościoła
i są z tego zadowoleni. Mało tego, jeszcze będą się bić i umierać za
to. Ja nie chciałam dokonać żadnego przewrotu w Kościele ani nikogo
pouczać. Moja praca była całkowicie egoistyczną autoafirmacją. A.Ż: Nie, to już jest nad interpretacja. Tak samo śmieszna i naiwna jest symbolika boskiego oka, jak pochwa ze sztucznym okiem. To jest po prostu dokonanie pastiszu. J.L.: Bataille w końcowej części swojej Historii Oka" umieścił taka scenę, w której uduszony zostaje ksiądz, po czym dla rozkoszy seksualnej wyjmują mu oko i kobieta onanizuje się tymi oczami wsadzając je sobie do pochwy i do odbytu i wytryskuje tymi oczami na księdza i ponownie je sobie wsadza, ściska lędźwiami i wytryskuje. Doznawała rozkoszy poprzez wsadzanie sobie jajek do pochwy, jąder byka i właśnie oczu. Bataille traktuje oko jako symbol Słońca i Ojca. W świecie, w którym nie ma Boga oko patrzy już tylko na nicość. Czy tajemnica z twojej pracy "Tajemnica Patrzy", tez jest nicością? W sytuacji , w kto reje nie ma Boga jego oko patrzy, to patrzy po prostu pustka, nicość, śmierć. I nie ma żadnej tajemnicy. To jest wyśmiewanie się z pustki. A.Ż: Wyśmiewam się z tego, czym ludzie tę pustkę wypełnili. Przekaz jest prześmiewczy na tej zasadzie, że wyśmiewa się z tego typu podejścia do tej tajemnicy. Praca wyśmiewa pewne znaczenia. No, bo zrobienie sztucznego oka wymalowanego i udekorowanego w sposób teatralny, włożonego do pochwy przecież nie może być poważne. J.L. Jeżeli twierdzisz, że w swojej pracy wyśmiewasz się z tego, czym ludzie wypełnili pustkę po Bogu, to czy należy rozumieć, że Tajemnica Patrzy to autoironiczna praca, w której wyśmiewasz się tez sama z siebie jak i ze swojego dzieła? A.Ż: Tak. Tylko nie jest to wyśmiewanie się w znaczeniu szyderstwa, lecz dystansu. J.L: Czym jest ta tytułowa tajemnica? Jeżeli Bóg jest uważany za tajemnice i tajemnica patrzy, to można by powiedzieć, że w Twojej pracy Bóg patrzy z pochwy. A.Ż: Jest to odwrócenie tej sytuacji, że to Bóg jako stwórca jest tą tajemnica. Nadałam tymczasowo pochwie atrybuty boskiej władzy, wszechwidzenia i osądu. Analogia oka w mojej pracy do oka w książce Bataille'a jest pozorna. On nie zajmuje się trawestacja religijnych tabu. J.L. Trawestacją jakich religijnych tabu zajmujesz się w pracy Tajemnica Patrzy? AŻ: Główną intencją i celem religii patriarchalnych było narzucenie
męskiego widzenia i interpretowania świata, co było skutecznym umacnianiem
władzy i wszystkich za tym idących korzyści. Do pewnego momentu była
to zapewne najskuteczniejsza strategia przeżycia dla wszystkich. J.L. I robi się! Sama piszesz, że buntujesz się przeciwko władzy patrialchalnej. A.Ż: A to już jest Twoja fobia. Krytykowanie władzy patriarchalnej
wcale nie musi oznaczać chęci utworzenia matriarchalnej. J.L. Nie rozmawialiśmy o tajemnicy jako tajemnicy życia. AZ:(to proszę ustalić, o jakiej tajemnicy rozmawialiśmy? Sprowadzasz ten wywiad do punktu zerowego) Oko w pochwie samo z siebie się śmieje. Poprzez to ta sytuacja wykazuje śmieszność tak rozumianych znaczeń symbolicznych. J.L.: W takim razie jest to prześmiewcze w stosunku do każdej formy sacrum? A.Ż: Nie, ludzie mądrzy posiadają własna wewnętrzna formę sacrum. Symbole, ponieważ służą masom zawsze są tylko schematami. J.L.: Co możesz powiedzieć o swojej wewnętrznej formie sacrum? A Ż: To są intuicyjne stany emocjonalno-mentalne, które powodują, że w danej sytuacji zachowuje się tak, a nie inaczej. J.L: Czy cywilizacja powstała w wyniku współpracy kobiet i mężczyzn, czy w wyniku ich permanentnej walki? A.Ż: Jedno i drugie i jeszcze mnóstwo wariantów tych dwóch czynników. Bycie żołnierzem od początku było naturalna skłonnością samca. Kobieta też miała skłonności mordercze, ale musiał nastąpić podział ról narzucony przez biologie. Większość kobiet podporządkowała się temu i jakoś przetrwała parę tysięcy lat, ale skutki są widoczne w poziomie intelektualnym przeciętnej kobiety. J.L.: Ty tak samo jak wszyscy, żyjesz dzięki temu, że ludzie się wzajemnie
zabijali. A.Ż: To jest oczywiste, doskonale zdaję sobie sprawę z biologicznych
wymogów walki o przeżycie. Tu nie chodzi o to, że to była fałszywa droga
rozwoju ludzkości, tylko, że w pewnym momencie konieczność dość równoważnego
podziału ról w walce o przeżycie zamieniła się w wyzysk. Ja rozważam
tylko fakty, nie twierdzę, że to jest złe czy dobre, albo nie daje recept
czy sugestii jak powinno być, to Ty mi chcesz przypinać intencje wprowadzenia
współcześnie matriarchatu. Jeśli twierdzisz, że patriarchat jest nadal
dobrym rozwiązaniem dla ludzkości, to Twoje zdanie. Moim zdaniem ludzkość
znalazła się w momencie, kiedy jej kolejny model funkcjonowania: patriarchat,
dawno przestał być skuteczny i przynosi więcej strat niż korzyści. J.L: Czy możesz wymienić jakieś wojny mężczyzn z kobietami? A.Ż.: Na większa skale robiły to chyba Amazonki, jeśli istniały. J.L. AMAZONKI w mitologii greckiej były wojowniczym azjatyckim plemieniem
składającym się wyłącznie z kobiet. Z mężczyznami pochodzącymi z sąsiadujących
plemion kontaktowały się one tylko wiosna, jednak wychowywały wyłącznie
dziewczynki, kształcąc je w sztuce strzelania z łuku. Chłopców oddawały
na wychowanie mężczyznom. Według greckiego historyka Herodota królestwo
Amazonek zostało zniszczone przez Hellenów. Jednak wzięte do niewoli
kobiety wymordowały ich i ostatecznie znalazły się w Scytii. Herodot
twierdzi, ze potomkami Scytów i Amazonek byli Sauromaci, których kobiety
zachowały wojowniczy tryb życia i razem z mężczyznami wyruszały na wojny. A.Ż: To Ty pytałeś o konkretne wojny kobiet z mężczyznami, ja nie twierdzę,
że w okresie dominującej roli kobiet w społeczeństwie, kobiety wojowały
i zabijały mężczyzn. To są Twoje sugestie w stosunku do moich wypowiedzi.
Jeśli istniały tego rodzaju zachowania kobiet, to nie było one regułą,
lecz być może wyjątkową reakcją na jakąś określoną sytuację. AŻ: Masz złe dane, istnienie matrylinearnych społeczeństw jest coraz lepiej udokumentowane i potwierdzone. To jest tylko kwestia lepszej spójności semantycznej. Dlatego zmienia się pojęcie określające ten okres ludzkości, ponieważ w okresie dominacji kobiet nie istniała analogiczna struktura rządów do patriarchalnych. Ale to nie zmienia faktu, że kiedyś kobiety odgrywały decydującą rolę w strukturze społecznej. Ja mówiłam o śmieszności znaczeń symbolicznych w kontekście ich użycia
propagandowego. Dzięki takim rozprawom jak Eliadego możemy spojrzeć
na współczesny świat z większym dystansem. I to właśnie dzięki m.in.
niemu mogę pozwolić sobie na kontestacje mitu. ( Z pewnych przekazów wynika, ze Amazonki prowadziły regularne bitwy przeciwko męskim armiom, ale nie zachowały się dokładne dane.) J.L. Grecka mitologia przedstawia je raczej jako wojownicze plemię, dla którego prowadzenie wojen było sposobem życia. Amazonki słynęły z jazdy konnej i posługiwania się łukiem, a także włócznią, mieczem i toporem. A.Ż.: Niedawno archeolodzy odkryli osady i groby na terenach Białorusi i Ukrainy, które świadczą o militarnym charakterze tych plemion, a groby ze szczątkami kobiet zawierały broń. Ślady po ranach na kościach również wskazują na to, że były to wojowniczki. Mężczyzn chowano poza obrębem grodu, zawartość ich grobów nie wskazywała, żeby zajmowali jakakolwiek ważną pozycję czy to w sferze polityki czy w ramach tej społeczności. J.L. Amazonki nie mieszkały wg. mitologii razem z mężczyznami, wiec nie mogli oni być chowani poza obrębem grobu. To interesujące, o czym piszesz, ale nie wiem, czego to dotyczy??? Spadkobierczynie Amazonek Spytki i Sauromatki żyły wspólnie z mężczyznami i wspólnie z nimi walczyły z wrogami. A.Ż.: Czytaj mnie uważniej, ja nie mówiłam o Amazonkach z przekazu greckiego, tylko o najnowszych odkryciach archeologicznych na Białorusi. Nie wiem, o co ciągle mnie atakujesz, ja niczego nie chcę udowadniać, jeśli pytasz o wojny kobiet z mężczyznami, to te odkrycia świadczą za tym. Wojny użyłam w znaczeniu walki, która odbywa się głównie w sferze psychologicznej i ma bardziej złożoną strukturę. Nigdy nie negowałam istnienia mitów, mitologii etc. Nigdy nie twierdziłam, że nie można się na nie powoływać. J.L. Tak. Twierdziłaś tylko ze mity są nieaktualne. Po co w takim razie powołujesz się na nie? A.Ż: Moja dekonstrukcja mitów dotyczyła dekonstrukcji widzenia współczesnego świata poprzez perspektywę tych mitów. Żeby właśnie pokazać jak bardzo jest nieaktualna ich interpretacja w roli narzędzia władzy. J.L. Ale jak trzeba to widzisz współczesny świat przez mit o Amazonkach
i o zgładzeniu A.Ż: To nie ja widzę tak współczesny świat, tylko Eliade dopatruje się w tym reinterpretacji dawnych mitów na korzyść mężczyzn(dawna bogini - stwórczyni wszystkiego musiała zostać zgładzona przez boga męskiego, który stworzył właściwy świat, a co za tym idzie przejął prymat nad światem). Przytaczałam mity dla udokumentowania pewnych zjawisk, co nie znaczy, że wg nich widzę świat. Ten mit również jest dla mnie śmieszny i nieaktualny, co nie wyklucza możliwości posługiwania się nim w dyskusji. Dlaczego miałoby być to sprzeczne? Eliade prawidłowo odczytał mity, a może za 100lat znajdziemy w nich coś innego? Mity były bardzo inteligentnym zapisem dziejów ludzkości i precyzyjnym obrazem ludzkiej psychiki. Dzięki nim można zrozumieć współczesny świat, ale nie w taki sposób jak Ty to ujmujesz. To nie poprzez te mity, a więc że te mity odzwierciedlają aktualne dziś, tylko dzięki temu jak pokazują wczoraj, możemy nabrać odpowiedniej perspektywy widzenia dziś. A w mojej pracy wyśmiewam się z tego, że niektórzy widzą dziś wg schematu wczoraj. Dzieła Eliadego i Junga bardzo mnie inspirowały. Oni zanalizowali
i rozszyfrowali gigantyczna sferę ludzkiej działalności. Na pewno pewne
ich poglądy będą ulęgały rewizji, bo ciągle zmienia się perspektywa
widzenia świata i ludzkich zachowań. J.L: Dlaczego? A.Ż: Ja mówiłam, o ideologiach a nie mitach, które wymyślili mężczyźni. J.L. O jakich ideologiach, które wymyślili mężczyźni mówiłaś? A.Ż: W mojej pracy chciałam pokazać jak łatwo manipulować znaczeniami,
wystarczy, że pojawią się w odpowiedniej strukturze. J.L. Doprawdy? To żeby pokazać jak łatwo manipulować znaczeniami należy dalej nimi manipulować, czyli robić z nich zupełnie inny użytek? A.Ż: Ty usiłujesz mi wmówić, że chcę stworzyć jakąś ideologie, insynuujesz, że posługuję się nimi na użytek feminizmu, co jest bzdurą J.L.: Rozumiem, że z pozycji radykalnego feminizmu, które reprezentujesz teoria C.G.Junga dotycząca archetypów i symboli jest jedynie kolejną szowinistyczną męską ideologią i propagandą. A.Ż: ( Z tym Twoim wmawianiem mi feminizmu radykalnego, to jest takie
zagranie psychologiczne ciągle powtarzać aż się utrwali i nikt już
nie będzie pamiętał moich argumentacji tylko ten feminizm radykalny.
Prymitywna i złośliwa taktyka) J.L? Dlaczego wypowiadasz się w liczbie mnogiej? I co to za żmudny proces dojrzewania? A.Ż: Chociaż mogłabym to ciągnąć, ale rzeczywiście zjechałam tu na ścieżkę uogólnień i znowu odkręcanie tego i wyjaśnianie generowałoby Twoje nowe zarzuty, więc dajmy sobie spokój. Miałeś skrócić ten wywiad J.L.: Reprezentujesz seksizm w czystej postaci. Oceniasz na podstawie kwalifikacji seksualnej. Czy rzeczywiście cos jest źle, dlatego, że wymyślił to mężczyzna, a dobre, dlatego, ze wymyśliła to kobieta? A.Ż.: To nie o to chodzi. Nie jest złe, dlatego, że wymyślił to mężczyzna, lecz, intencje i cel, użycie tego. Jeżeli kobieta zrobi niewłaściwy użytek z tego, co wymyślił mężczyzna to tez może być to negatywne, a także ideologie kobiet jedli uzyskają taka moc wpływu, mogą powielić te same schematy. Mężczyźni konstruowali swoje ideologie do strategii własnych korzyści. Tą zasadniczą korzyścią była władza nad kobietami, nawet, jeśli pociągało to za sobą ofiary z niektórych mężczyzn. Zysk był i tak większy, chodziło o to, ze mężczyzna generalnie był ważniejszy od kobiety. J.L.: Patologiczne rozumowanie. Mężczyźni walczyli z innymi mężczyznami
o władze, kobiety były po obydwu stronach. A twoim zdaniem, to były
po prostu wojny miedzy mężczyznami o władze nad kobietami? A.Ż: Wszystkie wymieniane przez Ciebie ideologie, systemy władzy są
tylko potwierdzeniem na patriarchat. Kobiety musiały być po stronie
mężczyzn, bo nie miały innego wyjścia, słabi mężczyźni też. J.L. Chodziło mi o to, że oceniasz ludzi i ich wytwory z punktu widzenia płciowego. Płeć jest podstawą do wydania oceny. Wszystko sprowadzasz do opozycji MESKIE - KOBIECE. A.Ż: A do jakich można sprowadzić, jeśli nawet człowieczych, to przecież
w ramach tego istnieją dwie główne grupy(kobiety i mężczyźni), które
zasadniczo się od siebie różnią. Sprowadzenie kobiet i mężczyzn do jednej
grupy jest dla mnie spłyceniem rozumienia i poznawania człowieka. Zresztą
w ostatnim stuleciu widoczne jest dość powszechne i chyba słuszne zjawisko
różnicowania jeszcze poważniejszego niż męski-kobiecy, na inne odcienie
płciowe. J.L.: W swoim rozumowaniu o mężczyznach posługujesz się samymi schematami. Czy możesz wymienić ważne zagadnienia, w których kobiety dokonały rewindykacji na swoja korzyść? A.Ż: Zdaje sobie sprawę z ograniczoności zjawiska ruchu feministycznego, że, jeśli spojrzy się na świat z perspektywy działalności ludzkiej jest on tylko kolejnym społecznym dziwactwem. Ale uważam, że jest on potrzebny i zainspirował do zupełnie nowego spojrzenia na społeczeństwo, dzięki ciekawym rozprawom takich autorek jak: Michelle Rosaldo, Juliet Mitchell , Gerda Lerner , Julia Kristeva , Joan Kelly-Gadol , Luce Irigaray , Mary Daly, Helene Cixous i wiele innych. J.L. : Czyli w naukach społecznych. A w innych naukach, jakie są osiągnięcia
feminizmu A.Ż: widzisz, sam sugerujesz, że nie ma takich dokonań. Może Ty mi wyjaśnisz, dlaczego? Kobiety są puchami marnymi, bez móżdżków? Same sobie winne? Czy w Twoim pytaniu nie kryje się szowinizm? J.L: Na czym polega nowe spojrzenie na społeczeństwo, do którego zainspirowały Cię ciekawe rozprawy wyżej wymienionych autorek? A.Ż: Dostrzegły ukryte mechanizmy, które sterują zależnościami miedzy kobietami a mężczyznami, a które tym ostatnim dają zawsze przewagę ( o ile przestrzegają odpowiednich reguł). Te mechanizmy wykształciły się w paro-tysiacletnim procesie ugruntowywania władzy i w większości przypadków są niedostrzegalne dla przeciętnego człowieka, który traktuje je jako oczywiste formy zachowania. Np. przynależność do konkretnych zajęć lub prawidłowość takiego, a nie innego zachowania. J.L: Dlaczego mężczyzn oskarżasz o wytworzenie mechanizmów powstałych na drodze ewolucji, a które Twoim zdanie dają im przewagę? A.Ż: Przede wszystkim nie oskarżam o to mężczyzn, gdzie to wyczytałeś?
J.L: Skąd absurdalna teza, przypuszczenie, że przynależność kobiet i mężczyzn do określonych zajęć i kanony zachowań płci to UKRYTE MECHANIZMY odkryte przez feministki?
J.L. To nic nowego, przynależność do konkretnych zajęć i takie a nie inne zachowanie tez dotyczy mężczyzn. Komuniści radzieccy realnie zwalczali tradycyjne przynależności do określonych zajęć mężczyzn i kobiet, oraz najdalej posunęli się w równouprawnieniu kobiet. To tam pierwsze kobiety jeździły na traktorach. To tam pierwsza kobieta poleciała w kosmos. A.Ż: Dałeś genialny przykład władzy mężczyzn, którzy nawet ideologię, która miała pracować na korzyść kobiet, obrócili przeciwko nim, dzięki właśnie władzy i możności manipulowania. J.L: Wiadomo jak to się skończyło. Jak wiec feminizm chciałby by wyglądał obecnie podział ról. miedzy mężczyznami i kobietami, i jak zamierza zmienić ten, który jest? A.Ż: Z tego jak ja to rozumiem i podzielam, chodzi o autonomię w zakresie samorealizacji i udziału we wpływie na otaczającą rzeczywistość społeczną wszystkich przedstawicieli gatunku ludzkiego. J.L: Jakie ukryte mechanizmy sterują zależnościami miedzy kobietami A.Ż.: To nie jest takie jednoznaczne i proste, przecież wiesz, że są to procesy zachodzące całymi stuleciami, oraz, że kreują je również kobiety, ale stery trzymają tylko mężczyźni J.L.: Czy mężczyźni trzymają stery ewolucji? A.Ż: Tak się niektórym wydaje. Wszystko wskazuje na to, że nauka do tego dąży. J.L. : Powinnaś się urodzić pająkiem, rybą lub owadem takiego gatunku, A.Ż.: Dziękuje za empatie, rzeczywiście zgłębianie świadomości bycia człowiekiem daje przerażające efekty. Nie rozumiem tylko, dlaczego moje wypowiedzi uznałeś jako rodzaj wyznania manifestu walki? Twoje insynuacje są wyrazem raczej Twojego wojowniczego nastawienia do tego problemu. J.L: Czy zgadzasz się ze stanowiskiem Hartmuta Bohme, który analizując Twoje prace napisał m.in., ze są to prace, które "radykalnie unicestwiają kanony piękna", "Tajemnica Patrzy" jest "wizualnym koszmarem", "spojrzenie patrzącej waginy wywołuje głęboka niechęć", czy też, że dławisz się rodząc lalkę, "tak jak obserwator dławi się z obrzydzenia"? Czy Twoje prace wywołują sprzeciw estetyczny? Czy chciałaś zrobić coś obrzydliwego? A.Ż.: Na pewno nie. Uważam, że artysta tworzy indywidualny kanon piękna w swoim dziele. Wielu ludzi odebrało to tak jak Boheme. Ten tekst podoba mi się, ponieważ traktuje go jako autonomiczne przeżycie autora. Nie mogę zabronić komuś takiego odbioru. Moje odczucia są inne. Nie wydaje mi się, żeby istniał kanon piękna pochwy, waginy, ponieważ, była sporadycznie przedstawiana J.L : Czy Goździewski, słusznie twierdzi w kontekście "Grzechu Pierworodnego", że dla Ciebie "koncepcja kobiety, jaką przedstawia Księga Rodzaju, jest koncepcją kobiety-lalki"? A.Ż.: To jest symboliczne. Kobieta jako lalka w interpretacji feministycznej jest zabawką w rękach mężczyzny. To Bóg - mężczyzna wyznacza jej role. J.L.: Sama powiedziałaś w tym wywiadzie, że posługiwanie się symboliką
to chwyt dla mas " Symbole, ponieważ służą masom zawsze są schematami".
A.Ż: Oczywiście, dlatego użycie lalki Barbie jest tu podobnym chwytem. Wykreowanie takiego symbolu urody kobiecej ma służyć manipulacji mas. Ja nie tworze tego symbolu, użyłam go w celu prześmiewczym. Chciałam właśnie zdemaskować zasadzkę wpadnięcia w uproszczenia przy użyciu symboli jako nośnika propagandy. Interpretacja Goździewskiego jest zbliżona do moich intencji, chociaż podejmuje zawężoną tematykę J.L: Jak to się dzieje ze symboliczne znaczenia używane przez mężczyzn są schematami służącymi masom, a feministyczna symbolika Np.:,ze kobieta w interpretacji feministycznej jest zabawka w rękach mężczyzny jest prawdziwa? Jeśli oko w pochwie wykazuje śmieszność wszelkich znaczeń symbolicznych to również feministycznej symboliki. A.Ż.: Zgadza się, wreszcie trafiłeś na właściwy tor, przecież ciągle to powtarzam. Symboliczne znaczenia tworzone przez mężczyzn mogą być jak najbardziej prawdziwe, i niektóre są. J.L.: A byłem pewien, ze mężczyźni tworzą symboliczne znaczenia we własnym interesie. A.Ż.: Laleczka Barbie jest symbolem i schematem, którego użycie w mojej pracy służyło dekonstrukcji mechanizmu manipulacji, jakim jest funkcjonowanie tego symbolu w społeczeństwie. Ten konkretnie symbol tak potężnie oddziałuje, bo opiera się na prawdziwych przesłankach. Człowiek jest ułomny i zawsze będzie tęsknił za ideałem, zwłaszcza kobieta za pięknym ciałem, bo to jest główny jej aspekt przyciągający samca. J.L Czy mężczyzna jest tak samo ułomny jak kobieta i jaki jest jego główny aspekt przyciągający samice? A.Ż: Analogicznym, atutem samca jest męstwo, pewien rodzaj sprawności,
który daje samicy poczucie bezpieczeństwa. J.L.: Czyli zwalczasz męska symbolikę posługując się nią sama tylko
w innym kontekście? A. Ż: Co chcesz udowodnić, przecież Ty za wszelką cenę chcesz mi coś wmówić. Kwestię użycia symboliki wyjaśniałam wcześniej J.L.: Chciałaś zdemaskować zasadzkę wpadnięcia w uproszczenia przy użyciu symboli jako nośnika propagandy zwalczasz jedna symbolikę i propagandę przy użyciu innej symbolikii propagandy. To jest zwykła walka ideologiczna. Wpadłaś w zasadzkę, którą chciałaś demaskować. A.Ż.: Nie zwalczam żadnej propagandy i nie tworze nowej. Przede wszystkim
nikt, nie zwraca uwagi na tytuł, który jest integralną częścią pracy
i pewną wskazówką. Nie obchodzi mnie, co ludzie mówią o tej pracy, bo
jeśli tego nie widzą, a widzą to, co chcą, lub, co mogą zobaczyć poprzez
medium swojej świadomości, to i tak tego nie zmienię. J.L.: Czy sztuka dla Ciebie jest substytutem religii? Wierzysz, że sztuka poszerza wrażliwość? A.Ż.: Nie wiem, o czyją wrażliwość Ci chodzi. Jeśli artysty, to uważam,
że nie. Tak myślałam przez pewien czas. Sztukę się robi, ponieważ właśnie
ma się rodzaj wrażliwości, który to umożliwia. Jeśli chodzi o odbiorcę,
to też jest to względny proces. Znam ludzi na przestrzeni kilkudziesięciu
lat, którzy obcowali ze sztuką i wówczas wydawało się, że są wrażliwsi,
ale z czasem im to przeszło, powrócili do swojej rdzennej wrażliwości.
|